niedziela, 16 listopada 2025

Recenzja Sad „Fullmoon’s Bestial Awakening”

 

Sad

„Fullmoon’s Bestial Awakening”

Purity Through Fire 2025

W Samhain ukaże się dziewiąty album Greków, którzy nie grają greckiego black metalu, choć niektóre chwytliwości wyraźnie nawiązują do tuzów z tego kraju. Od ostatniego ich albumu nic się u nich zmieniło, bo cały czas rzeźbią rogaciznę, którą można porównać do tej z norweskiej, drugiej ligi. Bleczur, który pełnymi garściami czerpie z tradycji tamtego rzępolenia, które pojawiło się w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to zespoły przestały silić się na oryginalność i zaczęły powielać wzorce, przeobrażając kult w trend. Najnowsza płyta Sad, to właśnie to typowe, zgiełkliwe i skrzekliwe granie, które płynie w zmieniającym się tempie, fundując „szronową posypkę” w postaci świdrujących tremolo, sporej dawki zadzierżystych riffów, szybkich, blastowych ataków i trochę d-beatowych bujanek. Wszystko nieustannie się miesza i mieli, zapewniając brak nudy podczas odsłuchu, bo jednostajności tutaj nie uświadczycie. Panowie dbają o dynamikę i różnorodność, non-stop zmieniając kierunek i siłę akordów oraz ich nienarzucającą się zbytnio melodykę, która wchodzi gładko. Poza tym nic ciekawego o „Fullmoon’s Bestial Awakening” powiedzieć się nie da. To tradycyjne ujęcie tego gatunku, które zostało skomponowane według właściwych prawideł z dodatkiem autorskich rozwiązań, przełamujących stereotypowość utworów, które w gruncie rzeczy są do siebie podobne i przydługie, gdyż cała ósemka trwa 55 minut, a to, jak na taki nieco banalny black metal trochę dużo. Jest zimno, złośliwie i trochę mrocznie. Ot, lodowate gitary, dobrze słyszalna sekcja rytmiczna i charkotliwe wokalizy. Czasem chmurnie, czasem nostalgicznie, ale surowo i z zacięciem. Słychać, że tych dwóch Greków dobrze się bawi podczas grania, ale czy to wypada? Sami oceńcie.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz