piątek, 14 listopada 2025

Recenzja Ukhel „Bred to Conquer”

 

Ukhel

„Bred to Conquer”

Black Flame Rebellion 2025

Ukhel to nowy zespół pochodzący z Chorwacji. Biorąc pod uwagę, iż kraj ten nie słynie raczej z muzyki deathmetalowej, do „Bred to Conquer” podchodziłem bardziej na zasadzie ciekawostki, bez większych oczekiwań. Zakładałem z ich strony raczej trzecioligowe granie, a jednocześnie obawiałem się nieco, bowiem licznik wskazał mi czas trwania płyty na niemal pięćdziesiąt minut. Nie musiałem jednak czekać aż tak długo, by przekonać się, że chłopaki w metal śmierci umiom, i to konkretnie. Po krótkim introsie ruszają mocno do przodu z muzyką silnie czerpiącą zarówno z lat dziewięćdziesiątych, jak i dwutysięcznych. Zaletą tej płyty jest na pewno jej różnorodność, dzięki czemu wspomniane pięćdziesiąt minut przelatuje nad wyraz szybko. Poza tym, spotykamy po drodze tyle wpadających w ucho akordów (utrzymanych jednocześnie w bardzo zbrutalizowanym stylu), że niektóre z nich szybko zagnieżdżają się w zwojach mózgowych i wybrzmiewają tam potem, czy tego chcemy, czy nie. Panowie rzadko zwalniają, trzymając zazwyczaj mocno wciśnięty pedał gazu, tudzież prędkość słuszną, acz zaprzeczyć nie można, iż tempem operują z równą skutecznością co samymi riffami. W tych doszukać można się nawiązań do klasyków, głównie amerykańskich. Jest trochę Malevolent Creation czy Incantation, choć wymienione nazwy to jedynie część przekolorowej mozaiki wszystkiego, co w gatunku najlepsze. Ukhel dobrze czują się zarówno w tempie blastującym, biczując niemiłosiernie siarczystymi harmoniami, jak i niebanalnych melodiach, gdzieniegdzie zahaczających nawet o szwedzką wersję death metalu z okolic Gorement. Brzmienie tych nagrań przypomina może bardziej produkcje z początków bieżącego stulecia, stąd też napomknąłem o latach dwutysięcznych, jednak jest na tyle organiczne, że do określenia „wysterylizowane” mu bardzo daleko. Bardzo fajnie chodzi tu sekcja rytmiczna, bo doskonale uwypukla umiejętności techniczne zarówno pałkera jak i operatora czterech strun (chwilami bas wychodzi nieco do przodu, co bezpośrednio może kojarzyć się z klasykami bardziej technicznego odłamu gatunku, których nazw wymieniać tu chyba nie trzeba). Polecam tu szczególnie najbardziej złożony, wieńczący dzieło „…Admist Everlasting Battlefields”. Całościowo „Bred to Conquer” to wysokiej klasy death metal, niby oparty na staroszkolnych filarach, jednak zagrany z pomysłem, i oferujący mnóstwo tak zwanych „momentów”. Zachęcam do zapoznania się, bo warto.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz