Ukhel
„Bred to Conquer”
Black Flame Rebellion 2025
Ukhel to nowy zespół pochodzący z Chorwacji. Biorąc
pod uwagę, iż kraj ten nie słynie raczej z muzyki deathmetalowej, do „Bred to
Conquer” podchodziłem bardziej na zasadzie ciekawostki, bez większych
oczekiwań. Zakładałem z ich strony raczej trzecioligowe granie, a jednocześnie
obawiałem się nieco, bowiem licznik wskazał mi czas trwania płyty na niemal
pięćdziesiąt minut. Nie musiałem jednak czekać aż tak długo, by przekonać się,
że chłopaki w metal śmierci umiom, i to konkretnie. Po krótkim introsie ruszają
mocno do przodu z muzyką silnie czerpiącą zarówno z lat dziewięćdziesiątych,
jak i dwutysięcznych. Zaletą tej płyty jest na pewno jej różnorodność, dzięki
czemu wspomniane pięćdziesiąt minut przelatuje nad wyraz szybko. Poza tym,
spotykamy po drodze tyle wpadających w ucho akordów (utrzymanych jednocześnie w
bardzo zbrutalizowanym stylu), że niektóre z nich szybko zagnieżdżają się w zwojach
mózgowych i wybrzmiewają tam potem, czy tego chcemy, czy nie. Panowie rzadko
zwalniają, trzymając zazwyczaj mocno wciśnięty pedał gazu, tudzież prędkość
słuszną, acz zaprzeczyć nie można, iż tempem operują z równą skutecznością co
samymi riffami. W tych doszukać można się nawiązań do klasyków, głównie
amerykańskich. Jest trochę Malevolent Creation czy
Incantation, choć wymienione nazwy to jedynie część przekolorowej mozaiki
wszystkiego, co w gatunku najlepsze. Ukhel dobrze czują się zarówno w tempie
blastującym, biczując niemiłosiernie siarczystymi harmoniami, jak i
niebanalnych melodiach, gdzieniegdzie zahaczających nawet o szwedzką wersję death
metalu z okolic Gorement. Brzmienie tych nagrań przypomina może bardziej
produkcje z początków bieżącego stulecia, stąd też napomknąłem o latach
dwutysięcznych, jednak jest na tyle organiczne, że do określenia
„wysterylizowane” mu bardzo daleko. Bardzo fajnie chodzi tu sekcja rytmiczna,
bo doskonale uwypukla umiejętności techniczne zarówno pałkera jak i operatora
czterech strun (chwilami bas wychodzi nieco do przodu, co bezpośrednio może
kojarzyć się z klasykami bardziej technicznego odłamu gatunku, których nazw
wymieniać tu chyba nie trzeba). Polecam tu szczególnie najbardziej złożony,
wieńczący dzieło „…Admist Everlasting Battlefields”. Całościowo „Bred to
Conquer” to wysokiej klasy death metal, niby oparty na staroszkolnych filarach,
jednak zagrany z pomysłem, i oferujący mnóstwo tak zwanych „momentów”. Zachęcam
do zapoznania się, bo warto.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz