wtorek, 5 maja 2026

Recenzja Tyrant Wrath „Dödsdans”

 

Tyrant Wrath

„Dödsdans”

Under the Sign of Garazel 2026

Tyrant Wrath to zespół datujący swoje początki na rok dwa tysiące siódmy. Od tamtej pory panowie pracowali sobie albo pomału, albo z doskoku, bowiem ich najnowszy pełniak jest dopiero trzecim. Wydawanym zresztą po raz kolejny pod skrzydłami innego labelu. Tym razem wziął się za nich nasz Garazel. Nie wiem jak wyglądały poprzednie dwa albumy Szwedów, ale „Taniec Śmierci” na pewno jest wydawnictwem wartym uwagi. Choćby dlatego, że panowie grają black metal „jak za dawnych lat”. W oparciu o nieskomplikowane akordy oraz niemal minimalistyczną perkusję, często wystukującą wręcz punkowe rytmy. Skojarzenia z Darkthrone z okresu „Panzerfaust” / „Total Death” są tutaj jak najbardziej na miejscu, także ze względu na bardzo szorstkie i agresywne wokale. Zresztą klasycznej Północy jest na tej płycie co nie miara, i to nie tylko w wersji Norge, ale i autorom rodzimej, bo chwilami jakby mocniej zawiewa u nich z kierunku wczesnego Craft. To tylko dwa odnośniki, bo takowych album ten zawiera zdecydowanie więcej. Więcej też jest tutaj pomysłów, bo Tyrant Wrath jednego tempa i klimatu zdecydowanie się nie trzymają. Co prawda szaleńczych prędkości nie rozwijają, ale już od zwolnień nie stronią, choćby w „Du är död”. Będąc przy owym zróżnicowaniu, to poza staroszkolnymi, szorstkimi i mroźnymi jak sopel lodu harmoniami, przyprawionymi szczyptą skandynawskiej melodii, chwilami zbaczamy nieco z kursu w rejony bardziej klimatyczne. I tu mam lekki problem, bo pasują mi one do całości… dość średnio. Nie wiem, po co panowie już w połowie pierwszego numeru wrzucili kompletnie niepotrzebny fragment akustyczny. Moim zdaniem zaburza on agresywny wydźwięk tej kompozycji i zdaje się wciśniętym nieco na siłę. Podobnie zresztą jak dwa kawałki instrumentalne, jeden jako interludium, drugi na zakończenie. Trochę mi one zaburzają odbiór całości, bo gdyby wspomniane przerywniki wyrzucić, to „Dödsdans” byłaby płytą o wiele bardziej spójną (zresztą, tak między nami, to od drugiego odsłuchu tak właśnie zrobiłem, i efekt był natychmiastowy). Wydając zatem ostateczny wyrok – nowy materiał Wrath Tyrant to dobra rzecz, którą warto sprawdzić. Bo momenty tutaj niewątpliwie są.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz