środa, 13 maja 2026

Recenzja Varathron “Precreation of the Unaltered Evil”

 

Varathron

“Precreation of the Unaltered Evil”

WolfKult Religion 2026 (re-issue)

Niezmiernie cenię sobie takie małe wytwórnie, jak choćby holenderska WolfKult Religion. Przede wszystkim dlatego, że w dzisiejszym, skomercjalizowanym świecie, wydają materiały kompletnie niszowe, w ściśle limitowanej ilości, bez oglądania się na zyski i straty. Label ten istnieje zaledwie od trzech lat, a jego nakładem ukazało się już niemal siedemdziesiąt pozycji, w większości w formacie kasetowym, lub „siódemek”, zawierających albo kompletnie nieznane światu nowe kapele hołdujące starej szkole i czasom archaicznym, albo wydawnictwa klasyków podziemia, jak choćby Nunslaughter, Acheron, czy właśnie, dziś, Varathron. Nie wiem w sumie, czy komukolwiek trzeba przedstawiać ten materiał. To debiutanckie demo Greków, które było kamieniem milowym przy tworzeniu greckiego brzmienia i greckiego odłamu black metalu. To tylko dwa kawałki, trwające razem niecałe dziesięć minut. To dziesięć minut zapleśniałej piwnicy, analogowego dźwięku, charakterystycznego stroju gitar i klasycznych dziś, posępnych, grobowych melodii. To zapis sesji, od której wszystko się zaczęło. Klimat tych nagrań jest niesamowity, a wszelkie niedociągnięcia, zarówno czysto muzyczne, jak i „produkcyjne”, są tu ich największa zaletą. Bo przecież wtedy nie chodziło o sprzedaż, sławę, ilość kliknięć na Buniu czy polubień na Insta. To były inne czasy, kiedy black metal dopiero się rodził, a jego serce toczyło krew w takich właśnie maniakach jak Necroabyssious czy Mutilator. Teraz, dzięki innemu maniakowi, możemy do tych dni powrócić, i cieszyć się tymi nagraniami, po raz pierwszy wydanymi w formie osobnej, siedmiocalowej EP-ki. I czy tutaj trzeba jeszcze cokolwiek dodawać? Kult!

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz