wtorek, 5 maja 2026

Recenzja Zanjeer „Seher-e-Maqhoor”

 

Zanjeer

„Seher-e-Maqhoor”

Neon Nile Records 2026

Jeśli macie ochotę na odrobinę czegoś mniej metalowego, jak chociażby coś z gatunku hard-core, to sięgajcie po Zanjeer. Nie wiem o nich zbyt dużo, ale to chyba pakistańsko-indyjski skład, który powstał sześć lat temu w Bremie, lecz obecnie rezyduje w Berlinie. Na początku kwietnia wydali debiutancki krążek, na którym znalazło się dziesięć numerów, o dość agresywnym charakterze. Muza oparta jest głównie o thrashowe kostkowanie, w pomiędzy które wpleciono trochę skocznych akordów, d-beatów i wściekłych blastów. Te ostatnie wraz z wokalizami, które intonowane są w swoisty sposób mocno kojarzą mi się z dwiema pierwszymi płytami Impaled Nazarene, ale to nic dziwnego, bo Finowie ówcześnie czerpali sporo z punka. „Seher-e-Maqhoor” zawiera w sobie żwawą napierdalankę, której konstrukcja nie jest skomplikowana, ale daje dużo radochy. W prostocie siła. Surowe, nieoszlifowane brzmienie, zapętlające się akordy, trochę sprzężeń, bulgoczący bas i niemożliwie tłukąca perkusja, razem z anarchistycznym wrzaskiem gościa przy mikrofonie, generują energetyczną gędźbę, która przed nikim nie klęka. W każdym uderzeniu w struny i bębny słychać sprzeciw wobec przeszłej i obecnej polityki supermocarstw i korporacji. To soniczny but w czerwone i napuchnięte mordy współczesnego establishmentu, które doprowadziły do tego, co dzieje się dzisiaj na Bliskim Wschodzie i nie tylko. Muzyka przepełniona buntem i sprzeciwem. Do bólu autentyczna i bezkompromisowa. Ryk wkurwienia i brak zgody na absurdy, takie jak na przykład antyniemiecki ruch w niemieckim punku, powodowany wiecznym poczuciem winy za II wojnę światową i wszelkie zło z nią związane. Bardzo dobry materiał, który kopie dupy i nie patyczkuje się werbalnie. No, Zanjeer pod każdym względem nie liże nikomu dupy. Polecam.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz