niedziela, 3 maja 2026

Recenzja Wrang „Verwording”

 

Wrang

„Verwording”

Dominance of Darkness 2026

Wrang to kapela z holenderskiego podwórka, gdzie muzykuje od 2013 roku. Właśnie, po czterech latach przerwy, powrócili z nowym pełniakiem. Holendrzy grają black metal, który zapodają na całkiem zimnych i twardo nastrojonych gitarach, które mocno zagęszczają, łomoczące beczki i wyraźny bas. Instrumentom towarzyszą rzecz jasna zajadłe wokale i śladowe klawisze, które zostały umieszczone w chyba kluczowych momentach poszczególnych utworów. To bleczur, który w prostej linii wywodzi się z tradycji lat dziewięćdziesiątych więc oparty został na klasycznym kostkowaniu i tremolando, zatem bez udziwnień. Muzyka jest mieszanką podejścia fińskiego i norweskiego ze znacznym dodatkiem holenderskich melodii, które nieco kojarzą mi się z marynistycznymi chwytliwościami, a może to tylko wrażenie spowodowane okładką. Nie wiem, ale gdy z zadzierżystych riffów i chłodnych, wysokotonowych zagrywek, zaczynają wyłazić te skoczno-epickie harmonie, to wydaje mi się, że mam momentami do czynienia z black metalowym odpowiednikiem Running Wild. Mogę się mylić, lecz to uczucie towarzyszyło mi podczas każdego odsłuchu „Verwording”. Poza tym diabelszczyzna w wykonaniu tego duetu jest dość przyjemnym rzępoleniem, które ci dwaj panowie ubrali w surowe brzmienie i proste akordy, będące mieszanką agresywnych, ponurych i melodyjnych nut, zsyłających niekiedy trochę atmosferyczności i epickich wzniosłości. Album skomponowany z entuzjazmem, przy zachowaniu prawideł sztuki, która w tym przypadku przybiera różne oblicza. Za pośrednictwem „Verwording” dostajemy całe spektrum estetyki, ale spodobać się powinien głównie fanom black metalu, o melodyjnym ujęciu. Płyta nie dla mnie. Jest tu poprawnie, lecz niezbyt porywająco i zbyt chwytliwie. Za dużo światła w tym mroku, podobnie jak na niebie z powyższego obrazka.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz