Fulci
„Risorsero dalla Tomba e Fu… L’
Apocalisse”
20 Buck Spin 2026
Jest
i ona. Nowa epka włoskich specjalistów od horrorów i brutalnego death metalu.
Trzy kawałki z czego jeden to intro, a całość leci jakieś jedenaście minut.
Jest tutaj jak to u Fulci. Nastrojowy wstęp, płynnie przechodzący do dania
głównego. Gęste i ciężkie brzmienie, przysadzista sekcja rytmiczna i głębokie
growle. No jeszcze trochę klimatycznych klawiszy, bez których by się to nie
udało, albo byłoby dużo gorzej. Zresztą dobrą robotę robią tutaj również
niepokojące solówki oraz piskliwe zagrywki, które także dodają tym dwóm utworom
sporej dawki tajemniczości i napięcia. Oprócz tego tradycyjnie, czyli mnóstwo
rytmicznego palm mutingu i ociężałych kłusów. Nie znam za bardzo dyskografii
tego kwintetu, bo być może tego typu granie występowało u nich już wcześniej,
ponieważ panowie w drugiej kompozycji mocno skręcają w rejony gotyckie,
częstując nastrojowymi, wręcz funeralnymi melodiami. Płyną one leniwie i z
gracją przed siebie, roztaczając żałobną atmosferę, która nie ma nic wspólnego
z siermiężnym mieleniem, ponieważ bliżej jej do wykwitów typu My Dying Bride,
zwłaszcza gdy w połowie tego numeru, wokalista zaczyna tęsknie i markotnie
śpiewać czystym głosem. No nic. Szybko zleciało i pozostawiło mieszane uczucia.
To chyba granie z tych, które się lubi bądź nie. Pierwszy wałek całkiem niezły,
gdyż mroczny, lepki i naprawdę jedzie tu horrorem. Drugi zaś zupełnie niespójny
z go poprzedzającym, który niesie nieco zużyte dzisiaj granie. Odnoszę
wrażenie, że ta epka nie była w ogóle Włochom potrzebna, a może wyznacza nowy
kierunek w twórczości Fulci i sonduje rynek? Chuj w to. Fanom pewnie wejdzie
bez popitki, a mi się jeszcze trochę poodbija i tyle.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz