środa, 6 maja 2026

Recenzja Fulci „Risorsero dalla Tomba e Fu… L’ Apocalisse”

 

Fulci

„Risorsero dalla Tomba e Fu… L’ Apocalisse”

20 Buck Spin 2026

Jest i ona. Nowa epka włoskich specjalistów od horrorów i brutalnego death metalu. Trzy kawałki z czego jeden to intro, a całość leci jakieś jedenaście minut. Jest tutaj jak to u Fulci. Nastrojowy wstęp, płynnie przechodzący do dania głównego. Gęste i ciężkie brzmienie, przysadzista sekcja rytmiczna i głębokie growle. No jeszcze trochę klimatycznych klawiszy, bez których by się to nie udało, albo byłoby dużo gorzej. Zresztą dobrą robotę robią tutaj również niepokojące solówki oraz piskliwe zagrywki, które także dodają tym dwóm utworom sporej dawki tajemniczości i napięcia. Oprócz tego tradycyjnie, czyli mnóstwo rytmicznego palm mutingu i ociężałych kłusów. Nie znam za bardzo dyskografii tego kwintetu, bo być może tego typu granie występowało u nich już wcześniej, ponieważ panowie w drugiej kompozycji mocno skręcają w rejony gotyckie, częstując nastrojowymi, wręcz funeralnymi melodiami. Płyną one leniwie i z gracją przed siebie, roztaczając żałobną atmosferę, która nie ma nic wspólnego z siermiężnym mieleniem, ponieważ bliżej jej do wykwitów typu My Dying Bride, zwłaszcza gdy w połowie tego numeru, wokalista zaczyna tęsknie i markotnie śpiewać czystym głosem. No nic. Szybko zleciało i pozostawiło mieszane uczucia. To chyba granie z tych, które się lubi bądź nie. Pierwszy wałek całkiem niezły, gdyż mroczny, lepki i naprawdę jedzie tu horrorem. Drugi zaś zupełnie niespójny z go poprzedzającym, który niesie nieco zużyte dzisiaj granie. Odnoszę wrażenie, że ta epka nie była w ogóle Włochom potrzebna, a może wyznacza nowy kierunek w twórczości Fulci i sonduje rynek? Chuj w to. Fanom pewnie wejdzie bez popitki, a mi się jeszcze trochę poodbija i tyle.

shub niggurath




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz