środa, 20 maja 2026

Recenzja Arroganz „Death Doom Punks”

 

Arroganz

„Death Doom Punks”

Testimony Records 2026

Arroganz to kapela z Niemiec, która nagrywa muzykę od 2008 roku, a „Death Doom Punks” to już ich siódmy album. Nigdy się z nimi nie zetknąłem, ale nigdy nie jest za późno i nawet jestem z tego pierwszego spotkania kontent, bo panowie napierdalają całkiem niezły death metal z małą domieszką skandynawskiej diabelszczyzny wiadomego okresu. Objawia się ona wtedy, gdy gitary wchodzą na wyższe rejestry, rozcinając śmierć metalowy monolit muzyki Arroganz zimnymi i uwierającymi tremolo. Jednakże fundamentem tutejszych, dziewięciu utworów, jest duszny i gęsty death metal, który płynie w średnich i nieco przyspieszonych tempach, atakując zwartymi strukturami. Strukturami, w których oprócz klasycznych akordów pojawia się bogata gama ornamentalnych zagrywek oraz dysonansowych zjazdów. Wszystko do kupy robi niemałą robotę, bo generuje kleistą fakturę o mrocznej atmosferze, którą podsycają nieprzyjazne growle. Muzyka od tego tria potrafi także zejść nisko, zamieniając death metalowe akordy w wolno pełzające, ciężkie riffy, które okresowo kierują metal od Arroganz w doomowe rejony, krusząc przy tym kości z dużą siłą. Całość została wykreowana na gitarach o miażdżącym brzmieniu, potężnych liniach basu i druzgoczącej perkusji. Produkcja jest klarowna, ale materiał ten przysypano trochę „kurzem”, co spowodowało, że przypomina głęboko podziemne nagrania, a to wraz z niezwykłą klimatycznością podbiło jego atrakcyjność. Brutalny i momentami upiorny death metal, oparty na sękatych akordach, które chwilami zaskakują progresywnymi i pełnymi różnych niuansów rozwiązaniami. Gniecie, buja i przestrasza bez wysiłku, a i szczególnego groove’u mu nie brakuje. Tradycyjny, ale zawierający również elementy współczesności decior, który roztacza wokół siebie aurę tajemniczości.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz