niedziela, 31 maja 2026

Recenzja Midnight Odyssey „A Mass of Fallen Stars-Live in Toulon”

 

Midnight Odyssey

„A Mass of Fallen Stars-Live in Toulon”

I, Voidhanger Records 2026

Jeśli są tutaj fani symfonicznego black metalu w wykonaniu Midnight Odyssey, to z pewnością będą zainteresowani tym, że piętnastego maja, wytwórnia I, Voidhanger Records wypuściła koncertówkę tego australijskiego projektu. To oczywiście aranżacje z wszędobylską obecnością klawiszy, które wraz z innymi instrumentami, kreują melancholijny klimat, osiągnięty za pomocą klasycznego kostkowania i tremolo. Klimat, który wraz z sesyjnymi muzykami odpowiedzialny za ten akt Dis Pater, postanowił oddać na scenie. Cóż, jest średnio i nie wiem, czy był sens to rejestrować i wydawać, ale nic mi do tego, bo kasa nie moja. Brzmi to słabo. Bębny niesamowicie dudnią, klawisze dobiegają jakby z oddali, gitary chwilami zanikają, a wokalista tęsknie zawodzi, momentami skrzecząc jak zdychająca wrona. Całość trwa godzinę i dziesięć minut, co było dla mnie katuszą straszną, zwłaszcza że nie gustuję w „bajkowym” black metalu, który niekiedy kieruje swoje kroki w doomowe rejony i próbuje mnie zarazić natchnionym i depresyjnym graniem, któremu okresowo towarzyszy ckliwe nucenie. Ja się nie dam, ale wielbiciele tego ujęcia jak i tej kapeli, z którą spotkałem się przy okazji zrecenzowania epki „Closer to the Sky”, która zupełnie mnie nie przekonała, na pewno będą zachwyceni możliwością posłuchania Midnight Odyssey „na żywo” za pośrednictwem „A Mass of Fallen Stars-Live In Toulon”. Dla mnie pozycja bezcelowa i za słabo zarejestrowana, aby móc cieszyć się koncertem, nawet jeśli płynie on z nośnika.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz