Ural
„Anthropic
Genetic Involution”
Xtreem Music 2026
Już
kilka lat ci Włosi komponują, bo od 2010 roku, a najnowsza ich płyta „Anthropic
Genetic Involution” jest czwartym wydawnictwem tej brygady. Nigdy nie słyszałem
Ural, ale nigdy nie jest za późno. To z czym przyszło mi obcować za
pośrednictwem tego krążka, jest cholernie entuzjastycznie zagranym thrashem,
który od pierwszych taktów skojarzył mi się z takimi kapelami jak chociażby
Tankard czy Anthrax. U Włochów jest równie zabawowo i skocznie. Z muzyki aż
kipi adrenalina, a plątanina biczujących riffów, technicznych zagrywek i
progresywnych rozwiązań poprowadzona jest z niesamowitą lekkością i vibem. To niezwykle
energetyczny thrash metal, który potrafi również zejść w niższe rejestry i
pogwałcić nasze uszy ciężkim palm mutingiem oraz wyraźnie śmierć metalowym
klimatem, tak jak w zamykającym ten album „…to Change Your Vision”. Ural nie
stroni też od eksperymentów, co udowadnia zamieszczeniem na „Anthropic Genetic
Involution”, ekstrawaganckiego coveru jazzowego puzonisty J.J. Johnsona, będącego
jego oryginalną, thrashową wariacją, która wprowadza do tego wydawnictwa nieco
modernistycznego kombinowania. Poza tym, to jazda bez trzymanki w zmiennych
tempach, która ostro smaga po plecach frontalnym kostkowaniem i buja rozkosznie
swymi melodiami. Całość zarejestrowano tak, aby nie osłabić surowości
brzmienia, które tnie jak żyletki i do końca nie jest przejrzyste. Energiczność
podbija dobrze naoliwiona sekcja rytmiczna, która galopuje za riffami bez
zadyszki, strzeliste solówki i przejmujące wokale Andrei Calviello w
towarzystwie chóralnych pokrzykiwań jego kumpli z zespołu. Energiczny, pełen
świeżości thrash metal, przy którym nóżka sama wybija rytm, a głowa mało co się
nie chce oderwać od szyi. Polecam.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz