Harms
„Rebirth
of the Cold”
Time To Kill Records 2026
Harms
jest pięcioosobową kapelą z Finlandii, która powstała w 2017 roku. Mają już na
koncie debiutancki album, demosa i epkę, a ósmego maja wrócili z kolejnym
krążkiem. Finowie grają dość nowoczesną muzykę metalową, opartą o metalcore,
ale kilka innych składników w ich muzyce można znaleźć. Poza typowymi akordami
dla wspomnianego gatunku, Harms wplata do swoich kompozycji sporo sludge’owych
uderzeń, które wbijają w glebę lub oblepiają mułem. Poza nimi można tu spotkać
także sporo mizantropijnych tremolo oraz nastrojowych wtrętów, zaczerpniętych z
nu metalowych produkcji. Najnowsza płyta od tego kwintetu, to nowoczesne
rzępolenie, które nie jest pozbawione ciężkości i mroku. Pełno tu również
przygnębiającej nostalgii czy smutku. To także mnóstwo negatywnych emocji,
które zespół wydobywa z siebie za pomocą miażdżących riffów, przeplatanych z
intensywnymi, wysokotonowymi zagrywkami, a wszystko urozmaica przysadzistym
corem i przywołanymi wyżej, przytłaczającymi melodiami o atmosferycznej i nieco
nostalgicznej proweniencji. Muzyka od Harms jest może współczesna czy
modernistyczna i kręci się głównie wokół post metalowych brzmień, ale nie
brakuje jej mocy, która rośnie w każdym kawałku stopniowo, aby w końcu eksplodować
z pełną siłą rażenia. To dobrze skonstruowane zestawienie introspektywnych i
delikatniejszych form z silnymi atakami, które tworzą twardą ścianę dźwięku.
Zwarte, mosiężne struktury, ciemność, chłód i sporo emocji, a wszystko wyssane
z fińskiej nocy, krajobrazu i rzeczywistości. Zapisany na pięciolinii obraz
współczesnych lęków, nerwic i rozterek, wybuchający na przemian ogniem i lodem,
który powinien spodobać się miłośnikom metalowego grania, wywodzącym się z
najnowszej generacji fanów.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz