Piołun
„Exolvuntur”
Malignant
Voices 2026
Lubię
od czasu do czasu zjeść coś gorzkiego, a że to ziele pomaga na niestrawność i
wspomaga wątrobę, to tym bardziej byłem ciekawyjak smakuje Piołun z Lublina.
Czy najnowsza, druga płyta tej kapeli równie dobrze działa na organizm jak jego
roślinny odpowiednik? Ano, wszystko zależy od dawki, bo jak wiadomo zioła tego
nie należy stosować zbyt długo, bo staje się trujące i tak też jest w przypadku
„Exolvuntur”. Dlaczego materiał ten jest szkodliwy dla zdrowia? Dlatego, że
wchodzi bez popitki od samego początku, bo to bardzo nośny, łatwo wkręcający
się black metal, który po dłuższym z nim obcowaniu, szybko się nudzi, ale jak
wspomniałem wcześniej, wszystko zależy od ostrożnego dozowania. Jeśli już dobierzemy
odpowiednią miarkę i będziemy oszczędnie porcjować „Exolvuntur” to starczy na
kupę czasu i to bez wpływu na zdrowie. Poza instrukcją obsługi należy
stwierdzić, że to typowy, polski bleczur, lecz nic w tym złego. Posiada bardzo
dobre brzmienie. Zimne tremolo zmiksowane z tradycyjnym kostkowaniem. Gitary
świetnie zagęszczone przez dźwięczne linie basu i ciepło bijącą perkusję.
Całość generuje dość chwytliwą muzę, o nostalgicznych i zalatujących naszym
rodzimym romantyzmem melodiach. Nie oznacza to jednak, że Piołun nie potrafi
przykurwić, a robi to znienacka, przechodząc w szybsze tempo, racząc
siarczystymi uderzeniami w struny. Niekiedy hipnotyczne riffy w średniej
agogice przełamuje harmonijnymi bujankami, bądź mozolnymi zwolnieniami, a i
gustownie kompozycję zakończyć potrafi, jeśli nie niszczącą kanonadą to
klimatycznym wyhamowaniem. Wszystkiemu towarzyszą rzecz jasna niezłe wokalizy,
które swą barwą w punkt dodają ostrości tej płycie. Za ich pomocą gość przy
mikrofonie w szorstkim stylu wypluwa z siebie teksty w języku krajowym, co
podbija atrakcyjność tego wydawnictwa, ponieważ teksty jak ich artykulacja
idealnie pasują do warstwy muzycznej. Za lirykę należy się duży plus, gdyż
słowa są inteligentnie napisane i nie do końca oczywiste. Całkiem niezły black
metal wysmażyli Lublinianie, który pomimo zróżnicowanego tempa i kostkowania,
leci płynnie, sypiąc szronem i biczując boleśnie. Polecam, ale zalecam stosować
się do instrukcji, bo o przedawkowanie w tym przypadku nie jest trudno.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz