piątek, 29 maja 2026

Recenzja Yfel 1710 „Live 2026 a.y.p.s.”

 

Yfel 1710

„Live 2026 a.y.p.s.”

Societas 2026

Jeśli ktoś się stęsknił przez ostatni rok za Yfel 1710, bądź chciałby pójść na ich koncert, ale ostatnio nie mógł lub miał za daleko, to powinien zaopatrzyć się w ich nowe wydawnictwo, będące koncertówką. Dziesięć numerów. Przekrój przez wszystkie płyty. Dźwięk dobrze zarejestrowany, bo wszystkie sekcje wraz z wokalem są idealnie słyszalne. Odgłosy publiki, specyficzne sceniczne brzmienie i wyczerpujące zapowiedzi wokalisty każdego z kawałków, robią robotę i doskonale oddają klimat występu na żywo. Yfel 1710 już dawno ugruntował swoją pozycję na krajowym podwórku, co udowadniają na tym wydawnictwie. Jeśli z każdego show w ich wykonaniu kipi taka energia, to ja chcę to zobaczyć i usłyszeć. Panowie napierdalają w punkt diabelszczyzną drugiej fali z domieszką rodzimych naleciałości i oczywiście norweskiego sznytu. Na żywca wychodzi im to bardzo dobrze, co wyraźnie wybrzmiewa z tej produkcji. Pewnie ściany klubu, gdzie odbywał się ten gig pokrywał szron, a zebrani tam maniacy byli w czapkach i zimowych kurtkach. Chłód i agresja została oddana w perfekcyjny sposób, bo przecież Olsztynianie tym się właśnie odznaczają, a i potężną dawką mroku przesłonić światło potrafią. Cóż, koncert, który w pełni oddaje ducha tej kapeli i black metalu jaki gra, a teksty w rodzimym języku pomagają w nawiązaniu nierozerwalnej więzi z fanami. Rzadko słucham albumów koncertowych, ponieważ ich jakość oraz zasadność są różne, ale „Live 2026 a.y.p.s.” się broni w całej rozciągłości. Zatem jeśli ostatnim razem mama was nie puściła na koncert Yfel 1710 lub musieliście akurat iść do roboty, to możecie brać ten materiał w ciemno.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz