Mirror of the Void
“The Torments of Enslavement
by One's Self”
Lower Silesian Stronghold 2026
Kurcze, kolejna EP-ka? Szczerze mówiąc, to liczyłem
na drugiego pełniaka, bo Mirror of the Void bardzo szybko stał się jednym z
tworów, którego muzyki wyczekuję z wielką niecierpliwością. Głównie dlatego, że
ich black metal bardzo zgrabnie wpisuje się w pojęcie eksperymentu, a
jednocześnie nie jest tworem ani hipsterskim, ani przesadnie przekombinowanym.
Dziwnym! To już prędzej. Absorbującym, pokręconym, objechanym – jak
najbardziej. „The Torments of Enslavement of One’s Self” jest jakby kontynuacją
pomysłów z „Ephemeral Mirage”. To nadal nieszablonowa mozaika klasycznego black
metalu z okresu drugiej fali z… narkotykami i przestrzenią pozaziemską. Tak to
chyba najłatwiej określić. Nowe wydawnictwo to, podobnie jak poprzednie, cztery
kompozycje. I tu od razu zaznaczę, iż cieszy mnie fakt, że panowie wsłuchali
się w mój postulat, podtrzymując tradycję i śpiewając, w tym przypadku aż dwa
utwory po naszemu. Tym razem, mimo iż wokalom Nacheshetriona nic nie brakuje,
bo są szorstkie i opętane jak zawsze, zdaje mi się, że nieco utonęły one w
miksie. Chyba że taki był zamysł twórców, aby wybrzmiewały niczym z nie do
końca otwartego portalu prowadzącego w inny wymiar. Zresztą same aranże są
tutaj mocno kosmiczne. Poza surowym black metalem, sporo w nich industrialu i
elektroniki (acz przyznać trzeba, że raczej w minimalistycznym wydaniu).
Podobnie jak w przypadku wspomnianej „Ephemeral Mirage” nowe kompozycje
najsilniej kojarzą mi się chyba z Yerusalem. Głównie przez często goszczący na
nich mechaniczny beat i wspomniane syntezatorowe efekty. Co do owego beatu, to
zastanawiam się, co w składzie zespołu robi Diabolizer. W sensie – gra, czy
programuje, bo partie perkusji brzmią na tych nagraniach bardzo mechanicznie,
zupełnie jak automat. Przez chwilę też przyszło mi na myśl porównanie do
Mysticum, lecz w przypadku Mirror of the Void byłaby to wersja zdecydowanie
bardziej uboższa i z cztery razy wolniejsza. Choć tytuł „Black Magic Mushrooms”
pasowałby jako opis twórczości naszych rodaków niemal idealnie. Można gdybać,
porównywać, ale jedno jest niepodważalnym faktem. Mirror of the Void wykreowali
swoje własne, rozpoznawalne oblicze. Oblicze, które mi się cholernie podoba, i
na pewno jest pewną odmiennością na współczesnej scenie blackmetalowej, nie
tylko w naszym kraju. Bardzo mocno polecam, zwłaszcza tym, którzy zespołu
jeszcze nie mieli okazji poznać.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz