Scarab
„Transmutation
of Fate”
Brutal Records 2026
Egipski
Scarab nie rozpieszcza swoich fanów nowymi nagraniami, bo od kiedy powstał, a
było to w 2006 roku, wydał zaledwie trzy płyty i razem z „Transmutation of
Fate”, dwie epki. Najnowsza z nich to cztery numery w death metalowym tonie,
który jak na Egipcjan przystało, został wzbogacony o bliskowschodnie wpływy, co
nie dziwi, bo sekstet ten robi taką muzę od początku swego istnienia. Nie raz
porównywano go do Nile czy Morbid Angel, ale na tym wydawnictwie, oczywiście
poza elementami egipskimi, jakoś tego specjalnie nie słychać. Death metal w ich
wykonaniu jest muzyką, w której sporo się dzieje, ponieważ tutejsze aranżacje
bogate są w zmiany tempa i rodzaje kostkowania. Całość została upiększona przez
klawiszowe wstawki i różne przerywniki, a wszystko rzecz jasna w „pustynnych”
klimatach. Panowie dwoją się i troją, aby uatrakcyjnić odbiór swojego deta,
serwując bezustanny kołowrotek, złożony z rzęsistych blastów, atmosferycznych i
miażdżących zwolnień, mistycznych tremolo i tajemniczo brzmiących solówek.
Akordy, ornamentyka, syntezatorowe tła i wokale, które okresowo z growli
przechodzą w groźne, kapłańskie zaśpiewy, tworzą iście egipską atmosferę, z
której kipi duch starożytnej magii faraońskich kapłanów. Poza tym, to niezwykle
intensywny metal śmierci, który działa jak doskonale naoliwiona maszyna bez
żadnych luzów. Każdy składnik i jego miejsce w jej budowie został starannie
przemyślany, co wykreowało dość obrazową gędźbę, wypełnioną różnorodnymi rozwiązaniami
i technicznymi zagrywkami. Pomimo dużego nasycenia formami i wręcz
kinematograficznym rozmachem, materiał ten nie wydaje się przeładowany.
Niemniej jednak jest to ujęcie z tych atrakcyjnych, dobrze brzmiących i z
pewnością spodoba się fanom Nile, Nader Sadek czy innych tworów w stylu
Decapitated.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz