czwartek, 7 maja 2026

Recenzja Pvrgatorii “Profane Rites for Cursed Times”

 

Pvrgatorii

“Profane Rites for Cursed Times”

Night Terrors Rec. 2026

Pvrgatorii pochodzą z Barcelony, a materiał dziś umilający mi wieczór to ich najnowsza EP-ka, która pojawi się na rynku pod koniec miesiąca. Wcześniej panowie, duet, zarejestrowali dwa pełne albumy, które to jednak nigdy w moje ręce nie wpadły. A jest chyba czego żałować, bo te cztery kawałki to solidny cios w podbródek. Mamy tu do czynienia z amalgamatem black i death metalu w bardzo gruzowym, tudzież wojennym wydaniu. Czyli wiadomo - zero litości, czysty soniczny napierdol. W zasadzie te czternaście minut to klasyka. Przysadziste harmonie, często podkręcone do szturmowego tempa, nadające sygnał do ataku chłodnymi tremolo, perkusyjne gradobicie i rzygający rozgrzanym smarem wokale. Warto zaznaczyć, że nie jest to typowy war metalowy skowyt, podobnie jak linie gitarowe nie ograniczają się jedynie do ataku na oślep. Całkiem sporo się tutaj dzieje, a numery Hiszpanów nie są oparte na zapętlonym riffie, powtarzanym uparcie niczym mantra. Poza wspomnianym, nordyckim stylem riffowania (skojarzenia chociażby z Marduk jak najbardziej na miejscu, patrz: choćby „Hermetik Axis”), panowie potrafią także wpleść miejscowo trochę punkowego sznytu i klasycznych melodii deathmetalowych. Z tematyki wojennej znajdziemy tutaj także charakterystyczne dla gatunku zwolnienia czy ślizgi po gryfie, a także klasyczne pogłosy na wokalu. Teoretycznie, mogłoby się zdawać, że to granie znane i oklepane. Może i jest w tym trochę prawdy, bo Pvrgatorii na pewno nie kombinują na potęgę, ani nie redefiniują gatunku, natomiast sposób w jaki składają dobrze znane każdemu maniakowi składniki stoi na zdecydowanie wysokim poziomie. Pewnie, można by się odnieść tu do kilku bardziej znanych nazw, jednak pozwolę sobie tym razem oszczędzić wytykania palcem. Powiem tylko, że sporo tu wściekłości, dobrego kostkowania, zróżnicowanych melodii i odpowiednio odrażających wokaliz. Jeśli z nazwą Pvrgatorii spotykacie się po raz pierwszy, to sięgnijcie sobie po tą EP-kę. Gwarantuję, że waszym kolejnym krokiem będzie wyszukanie poprzednich wydawnictw zespołu. Ja tak na pewno uczynię, bo „Profane Rites for Cursed Times” to wyśmienita przystawka, po której aż się chce sięgnąć po danie główne.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz