poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Recenzja Deconsekrated “The Inexorable Transcendence of Death”

 

Deconsekrated

“The Inexorable Transcendence of Death”

Nuclear Winter Rec. 2026

Debiutancki album Deconsekrated uderzył mnie niczym grom z jasnego nieba. Niby Chile, więc można się było spodziewać smakowitości, ale żeby aż takich delicji, to nie podejrzewałem. Minęły dwa lata, i panowie wracają z następcą „Ascension In the Altar of Condemned”, tym razem pod skrzydłami greckiej Nuclear Winter Records. Płyta ujrzy światło dzienne wspólnie z nowym materiałem Morbid Stench, i, zaprawdę powiadam wam, jest to piekielnie mocny duet wydawniczy. Deconsekrated grają death metal jak za dawnych czasów. Przede wszystkim totalnie organiczny. Tak brzmieniowo, jak pod względem treści. Wszystko cyka tutaj na wskroś analogowo, niczym produkcja ze wspaniałych lat dziewięćdziesiątych. Muzycznie z kolei, to…. Te riffy! Tutaj nie ma jakiegoś ściemniania, puszczania zasłony dymnej czy innego wypychania truchła pianką rozporową. Powiedzcie mi, czy w kompozycjach Sadistic Intent, Morbid Angel, Immolation czy Dead Congregation są jakieś momenty zbędne? No właśnie! I to jest dokładnie to, o czym mówię. Bo rzeczone zespoły niezaprzeczalnie miały wpływ na twórczość Deconsekrated. Z tym, że skurczybyki tak umiejętnie wyciągnęli z wykładów pod tytułem „Covenant”, „Failures for Gods” czy „Ancient Black Earth” wnioski własne, że ich muzyka, mimo iż przesiąknięta klasyką, daleka jest od kopiowania któregokolwiek z profesorów. Za to trzyma się ściśle wytycznych. Na „The Inexorable Transcendence of Death” nie ma szaleńczego tempa. Nie ma też technicznych wygibasów, czy łamania riffów w pół. Jest czysty do szpiku kości, tradycyjny metal śmierci, rażący potężnie każdym akordem, ziejący gnilnym odorem, będący godnym spadkobiercą najlepszych tradycji. Ciężko spośród zamieszczonych na tym krążku utworów wybrać jakiś najbardziej reprezentatywny. W zasadzie może to być którykolwiek, bo żaden z nich nie odstaje poziomem nawet o jotę, i w każdym znajdziemy coś przykuwającego naszą uwagę. Nie ma na tym albumie niczego, co by mi się nie podobało. Staroszkolny death metal z najwyższej półki, a poziom debiutu spokojnie utrzymany. Proszę się częstować.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz