poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Recenzja Unholy Redeemer „Journey Beyond Death”

 

Unholy Redeemer

„Journey Beyond Death”

Extremelly Rotten Prod. / Dark Descent Rec. 2026

No proszę, jaki tutaj mamy cudowny przykład interkontynentalnego pomostu. Unholy Redeemer  tworzą muzycy pochodzący ze Skandynawii (konkretnie Dania / Finlandia) i Antypodów (Australia). Żadni zresztą nowicjusze, bo starczy chyba, że z zespołów, w których maczali paluchy wymienię Slugathor / Desecresy, Nocturnal Graves czy Cerekloth. Zespół trzy lata temu wypuścił trzyutoworowe demo, a teraz powraca z kolejnym wydawnictwem. Jest nim dwudziestominutowa EP-ka, zawierająca wspomnianego pomostu dopełnienie muzyczne. Jej treść to staroszkolny death metal, niemal równomiernie inspirowany szkołą szwedzką, jak i zamorską. I powiem wam, że chłopaki odwalili kawał fantastycznej roboty. Bo nowinek nie ma tu żadnych. Jest natomiast nowojorsko - florydzki ciężar, wiele harmonii mogących kojarzyć się z takimi klasykami jak Incantation, Immolation albo Vital Remains, w magiczny wręcz sposób balansowanych szwedzkim piachem pod Dismember, oraz melodyjną linią gitar na podobieństwo Gorement czy Utumno. Panowie nie przeginają pały pod żadnym względem. Ich kompozycje utrzymane są przeważnie w tempie średnim, i jeśli wyrażają tendencje to raczej do zejścia do parteru niż ścigania się ze Strusiem Pędziwiatrem. Można odnieść wrażenie, jakby panowie każdym swoim akordem chcieli nas wbić w glebę, a wspomniane melodie, oraz w aptekarski sposób dozowane klawiszowe tła, stanowią w tym przypadku coś na kształt marszu pogrzebowego. Mimo iż brzmi to bardziej klasycznie niż gruzowo, to ciężar kolejnych numerów jest, kurwa, tak przygniatający, tak organiczny, że się można przy tych piosenkach obejsrać ze szczęścia. Jednocześnie, nawet jeśli wspomniane gdzieś tam powyżej nazwy nie są jedynymi mogącymi przychodzić do głowy, ciężko zarzucić muzykom Unholy Redeemer kopiowanie kogokolwiek. A nawet jeśli, czysto teoretycznie, panowie sobie powycinali z dwudziestu płyt po kawałeczku, nieco pozmieniali, to złożenie tego potem do kupy wymagało zegarmistrzowskiej precyzji. Jebał to pies, zresztą oryginalność nigdy nie stała u mnie na pierwszym miejscu. Mi się ta EP-ka w chuj podoba, i pewnie sobie ją zakupię zaraz po premierze. Tym bardziej, że strona B zawierać ma wspomniane na wstępie demo, jako bonus. Komu zająć miejsce w kolejce?

- jesusatan


https://unholy-redeemer.bandcamp.com/album/journey-beyond-death

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz