Heretic
Cult Redeemer
„In
Oculum Chaos”
Serpent Sun Records 2026
To
już czwarte, długogrające wydawnictwo od tej greckiej kapeli. Najnowsza płyta,
tak jak poprzednia, dostarcza potencjalnemu odbiorcy dziewięć kawałków. Jak na
Heretic Cult Redeemer przystało jest to udziwniony black metal, który znów
niesie ze sobą nudy na pudy, bo męczy okrutnie swoimi szybkimi uderzeniami,
dysonansowymi kanonadami i mistycznymi zwolnieniami. W sumie toziewanie nie jest
aż takie potężne jak na poprzednim albumie, ponieważ na „In Oculum Chaos” jest
więcej modernistycznych wygibasów, okultystycznych skrętów i kosmicznych
klimatów więc zasnąć nie ma szans, gdyż mętlik w głowie od stale zmieniających
się szybkości kostkowania, sposobów na nie oraz okresowo, pojawiającego się
grochu z kapustą, jest niemały. Niestety, słuchając tego krążka, odnoszę
wrażenie, że panowie zbyt głęboko popadają w jazzową improwizacyjność, która
najzwyczajniej w świecie wydaje się być nieco wymuszona. To zbiorowisko
schizoidalnych dźwięków, które kłębią się bez celu. Niezrozumiała masa riffów,
tremolo i atonalnych zabiegów w towarzystwie obłąkańczych wokaliz, która
bezsprzecznie spodoba się fanom nowoczesnych sposobów na black metal. Black
metal, który swoim awangardowym usposobieniem i na każdym kroku, zaskakującą
spontanicznością mnie męczy okrutnie, ale im z pewnością wejdzie bez popitki.
Ostatecznie „In Oculum Chaos” jest ciekawszą pozycją od swojego poprzednika,
choć bardziej osobliwą, w której, jeśli sił komuś starczy, to odnajdzie spore
pokłady mroku i diabolicznego szaleństwa.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz