sobota, 8 sierpnia 2026

Recenzja Heretic Cult Redeemer „In Oculum Chaos”

 

Heretic Cult Redeemer

„In Oculum Chaos”

Serpent Sun Records 2026

To już czwarte, długogrające wydawnictwo od tej greckiej kapeli. Najnowsza płyta, tak jak poprzednia, dostarcza potencjalnemu odbiorcy dziewięć kawałków. Jak na Heretic Cult Redeemer przystało jest to udziwniony black metal, który znów niesie ze sobą nudy na pudy, bo męczy okrutnie swoimi szybkimi uderzeniami, dysonansowymi kanonadami i mistycznymi zwolnieniami. W sumie toziewanie nie jest aż takie potężne jak na poprzednim albumie, ponieważ na „In Oculum Chaos” jest więcej modernistycznych wygibasów, okultystycznych skrętów i kosmicznych klimatów więc zasnąć nie ma szans, gdyż mętlik w głowie od stale zmieniających się szybkości kostkowania, sposobów na nie oraz okresowo, pojawiającego się grochu z kapustą, jest niemały. Niestety, słuchając tego krążka, odnoszę wrażenie, że panowie zbyt głęboko popadają w jazzową improwizacyjność, która najzwyczajniej w świecie wydaje się być nieco wymuszona. To zbiorowisko schizoidalnych dźwięków, które kłębią się bez celu. Niezrozumiała masa riffów, tremolo i atonalnych zabiegów w towarzystwie obłąkańczych wokaliz, która bezsprzecznie spodoba się fanom nowoczesnych sposobów na black metal. Black metal, który swoim awangardowym usposobieniem i na każdym kroku, zaskakującą spontanicznością mnie męczy okrutnie, ale im z pewnością wejdzie bez popitki. Ostatecznie „In Oculum Chaos” jest ciekawszą pozycją od swojego poprzednika, choć bardziej osobliwą, w której, jeśli sił komuś starczy, to odnajdzie spore pokłady mroku i diabolicznego szaleństwa.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz