Rahaty
„Bestial
Lustmord”
Sentient Ruin Laboratories 2026
Rahaty to kapela z Białorusi, za
którą stoi muzyk, odpowiadający za inny projekt, a mianowicie Pa Vesh En. Jak
wiadomo pod macierzystym szyldem, tworzy czarcią surowiznę, natomiast tutaj
robi coś podobnego, tyle że w death metalowym tonie. To co płynie z głośników,
po włączeniu tego debiutanckiego albumu od Rahaty, to tony gruzu, piachu i
żużlu, bowiem w przypadku „Bestial Lustmord” mamy do czynienia z brudnym,
jaskiniowym deciorem, który pozwala sobie na wiele, choć nie nawiązuje do
standardowego grania w tym stylu. Jest to brutalna i bluźniercza odmiana death
metalu, która wypełzła z piekielnych czeluści. Bez zażenowania raczy ona
siermiężnymi riffami, zgrzytliwymi tremolo i chorobliwymi sprzężeniami. Ten
białoruski twórca wygenerował swoje szataństwo za pomocą gitar o chropowatym
brzmieniu i sękatej sekcji rytmicznej, a wszystko w odpowiednio gęstej i
ciężkiej tonacji, którą wspomagają wulgarne growle i schizofreniczne wrzaski.
Całość płynie głównie w średnim tempie, ale okresowo potrafi także
przyspieszyć, uderzając w nieco chaotyczne kostkowanie. Jednakże fundamentem
tego materiału są, hipnotyzujące swą jednostajnością akordy, pomiędzy które
wpleciono sporo pogmatwanych zagrywek. Rahaty nie umizgując się do nikogo,
spuszcza wpierdol i sieję bezbożną zarazę. Każde szarpnięcie strun, każde
uderzenie w bębny oraz dźwięki wydobywające się z gardła tego gościa,
przesiąknięte są zgnilizną i śmiercią, która tu bezwstydnie przechadza się z
Szatanem pod rękę, kreując zepsutą do cna atmosferę. Album, który jest wyrazem
skrajnej obsceniczności i zbezczeszczenia. Wypełniony szaleństwem i
potwornościami, udowadnia, że podziemna młócka ma się dobrze i chce pozostać ze
swoimi, chorymi odchyleniami tam, gdzie się znajduje, uskuteczniając swój
gorący i rytmiczny podmuch dla nielicznych. Na moje gumowe ucho mocno tu
zalatuje Ritual Death i jedynką Akolyth, tyle, że w zwartej i dociążonej
formie. Makabryczna muzyka, którą polecić trzeba, aby ta diabelska dżuma
rozlała się jak najszerzej. Jak dla mnie, majstersztyk, po którym nie mogłem
się długo otrząsnąć.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz