czwartek, 27 sierpnia 2026

Recenzja Rahaty „Bestial Lustmord”

 

Rahaty

„Bestial Lustmord”

Sentient Ruin Laboratories 2026

Rahaty to kapela z Białorusi, za którą stoi muzyk, odpowiadający za inny projekt, a mianowicie Pa Vesh En. Jak wiadomo pod macierzystym szyldem, tworzy czarcią surowiznę, natomiast tutaj robi coś podobnego, tyle że w death metalowym tonie. To co płynie z głośników, po włączeniu tego debiutanckiego albumu od Rahaty, to tony gruzu, piachu i żużlu, bowiem w przypadku „Bestial Lustmord” mamy do czynienia z brudnym, jaskiniowym deciorem, który pozwala sobie na wiele, choć nie nawiązuje do standardowego grania w tym stylu. Jest to brutalna i bluźniercza odmiana death metalu, która wypełzła z piekielnych czeluści. Bez zażenowania raczy ona siermiężnymi riffami, zgrzytliwymi tremolo i chorobliwymi sprzężeniami. Ten białoruski twórca wygenerował swoje szataństwo za pomocą gitar o chropowatym brzmieniu i sękatej sekcji rytmicznej, a wszystko w odpowiednio gęstej i ciężkiej tonacji, którą wspomagają wulgarne growle i schizofreniczne wrzaski. Całość płynie głównie w średnim tempie, ale okresowo potrafi także przyspieszyć, uderzając w nieco chaotyczne kostkowanie. Jednakże fundamentem tego materiału są, hipnotyzujące swą jednostajnością akordy, pomiędzy które wpleciono sporo pogmatwanych zagrywek. Rahaty nie umizgując się do nikogo, spuszcza wpierdol i sieję bezbożną zarazę. Każde szarpnięcie strun, każde uderzenie w bębny oraz dźwięki wydobywające się z gardła tego gościa, przesiąknięte są zgnilizną i śmiercią, która tu bezwstydnie przechadza się z Szatanem pod rękę, kreując zepsutą do cna atmosferę. Album, który jest wyrazem skrajnej obsceniczności i zbezczeszczenia. Wypełniony szaleństwem i potwornościami, udowadnia, że podziemna młócka ma się dobrze i chce pozostać ze swoimi, chorymi odchyleniami tam, gdzie się znajduje, uskuteczniając swój gorący i rytmiczny podmuch dla nielicznych. Na moje gumowe ucho mocno tu zalatuje Ritual Death i jedynką Akolyth, tyle, że w zwartej i dociążonej formie. Makabryczna muzyka, którą polecić trzeba, aby ta diabelska dżuma rozlała się jak najszerzej. Jak dla mnie, majstersztyk, po którym nie mogłem się długo otrząsnąć.

shub niggurath


https://sentientruin.bandcamp.com/album/bestial-lustmord

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz