czwartek, 6 sierpnia 2026

Recenzja Torpor „Ðungeon Ðescent”

 

Torpor

„Ðungeon Ðescent”

Dying Victims 2026

Torpor to warszawska kapela, której członkowie byli kiedyś związani z formacją Armagh. Jakiś czas temu, bo pod koniec lipca, ukazał się ich debiutancki album. Zaskoczenia nie ma, ponieważ to klasyczne granie, które jest fuzją epickiego heavy metalu i diabelskich dźwięków w stylu Venom czy bardzo wczesnego Bathory. Płyta ta, to siedem kawałków, stanowiących mieszankę heroicznych riffów, podniosłych melodii i agresywnych ataków. Do tego panowie dokładają sporo garażowo brzmiących solówek, black’n’rollowych bujanek i thrashowych akordów, a wszystkiemu towarzyszą czyste, klimatyczne śpiewy wokalisty i idealnie podbijająca dynamikę sekcja rytmiczna. To do bólu tradycyjne granie, które wyrasta z końcówki lat siedemdziesiątych i pierwszej połowy następnej dziesięciolatki, o atmosferycznym obliczu. Zadziwiające kojącymi i wzniosłymi chwytliwościami oraz zadzierżystością na starą modłę. Wchodzi to bez popitki i pozwala pławić się w swych nutach, tak jak degustator robi to pijąc wytrawną whisky. Tak jak można nie lubić tego trunku, tak też można nie gustować w muzyce, która łączy w sobie heavy i black metal i do tego udekorowana jest dość dużą dozą melodyki. Jednakże materiał ten jest skierowany nie do wszystkich, bo nie dla każdego są nastrojowe i zarazem mroczne kompozycje, które przypominają granie w rodzaju „Sword & Sorcery”, kojarzące się z Manowar tyle, że skonstruowane prościej i z mniejszym rozmachem. Cóż, wyraźnie majestatycznie, mocno piwnicznie i ze skrajnie staromodnymi manierami. Surowe brzmienie, przydymiona produkcja i tajemniczy klimacik. Mi robi to dobrze. Sprawdźcie, może wam też podejdzie.

shub niggurath




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz