sobota, 29 sierpnia 2026

Recenzja TrenchWarfare „Achtung! Destroy the Weak”

 

TrenchWarfare

„Achtung! Destroy the Weak”

Conjuring Records 2026

TrenchWarfare jest tercetem z Teksasu, gdzie zainicjował on swoją działalność w 2015 roku, wydając demo „Perversion Warfare”. Najnowszy krążek „Achtung! Destroy the Weak” jest ich drugim albumem, który ukazał się dziesiątego sierpnia więc maniakom bezkompromisowej napierdalanki, powinien być już znany. Ci, którzy lubują się w war metalowych dźwiękach, powinni wiedzieć, że Amerykanie grają trochę odchudzoną i mniej gęstą wersję tego gatunku. Owszem, jest tutaj szybko i mało melodyjnie, ale brzmienie zbliżone jest nieco do szwedzizny z lat dziewięćdziesiątych, a niektóre riffy mogą przypominać wczesny Morbid Angel. W ogóle granie tej trójki, zalatuje wojennymi rytmami tylko podczas jednostajnych galopad w ekspresowej formie, które nie dają zbyt dużo czasu na wytchnienie. To hipnotyczne ściany sonicznego ataku, które napastują sumiennie i z niezwykłą cierpliwością, drążąc dziurę w mózgu, zamieniając go w papkę. Od czasu do czasu przecinają je odjechane i tym samym mocno popierdolone solówki, bądź nieliczne zwolnienia, w których właśnie mocno słychać maniery rozpowszechnione przez ekipę Trey’a. Do muzyki TrenchWarfare bardziej pasuje określenie black-death, bo i kilka dzikich tremolando można na tym materiale znaleźć, barwa instrumentów oraz zwartość kostkowania odbiega od zwyczajów z Ross Bay, a i ograniczona szybkość, która nie jest zestawiona z nagłymi, rytmicznymi zwolnieniami i zjazdami po gryfie, nie jest gorącym, nuklearnym podmuchem. Nie ma jednak co narzekać, ponieważ panowie Teksańczycy grzeją ostro i zapamiętale, gardząc trendami i świętością wszelaką. Brutalny, bluźnierczy metal, który dewastuje skutecznie. Tylko dla fanów rzezi.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz