poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Recenzja Dishumane „Centurions Demise”

 

Dishumane

„Centurions Demise”

Blood Harvest 2026

 


Dishumane to nowy wykwit Amerykańskiej ziemi. Wykwit deathmetalowy. Debiutancka EP-ka, która jakoś na dniach wypuści w świat szwedzka Blood Harvest, to cztery ścieżki, trwające razem niespełna piętnaście minut. Najczęściej tyle trwały kiedyś demówki, i najczęściej zawierały właśnie cztery kawałki. I to bynajmniej nie jest zbieg okoliczności, bowiem muzykę panowie tworzą na bliskie podobieństwo lat dziewięćdziesiątych. Niespodzianką zapewne nie będzie, jeśli dodam, że inspirują się, i to dość znacznie, właśnie zamorskim stylem, choć nie tylko tym z Florydy. Powiem szczerze… Podobnych kawałków nasłuchałem się w życiu od cholery i jeszcze trochę. Ale kiedy po raz kolejny kręci się u mnie „Centurions Demise”, to nadal nie mam dość, i nadal chcę więcej. Niby to jest takie niepozorne, niby takie banalne, nieodkrywcze, a jednak ten zaszczepiony za młodu w organizmie pierwiastek śmierci ciągnie do tych piosenek i nie pozwala odpuścić. Pomijając sprawę oryginalności, albo jej braku, bo tu można podawać w przypisach takie nazwy jak Immolation, Incantation, Deicide, Dying Fetus, itepe, itede, te piętnaście minut to taki amalgamat najlepszych riffów z tamtego stulecia z nieprzesadzonymi zawijasami, zmianami tempa, zajebistym bębnieniem (nie na chama prosto, nie na siłę technicznie, za to mega intensywnie) i głębokimi, topielczymi wokalami, że łezka się w oku może niejednemu zakręcić. To jest death metal dokładnie taki, jakim narodził się w głowach największych filarów gatunku. Tu nie ma udawania, że się riffuje, nie ma krycia umiejętności za ścianą dźwięku, tylko jest śmiałe nawiązywanie do klasyki. I to w klasycznie dobrym stylu, bo ta demówka mogłaby spokojnie ukazać się trzydzieści lat temu, i też nie ciągnęła by ogonów po konkurencji. Tym bardziej, że całość brzmi w chuj ciężko i analogowo, dokładnie tak jak powinno. Kto ma metal śmierci w sercu niech sprawdza. Bardzo dobre demo.

- jesusatan




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz