wtorek, 5 sierpnia 2025

Recenzja Imperishable „Revelation In Purity”

 

Imperishable

„Revelation In Purity”

Everlasting Spew Records 2025

Imperishable to amerykańska „super-grupa”, która pod koniec sierpnia wyda swój debiutancki album. Skonstruowali go trzej panowie, czyli Brian Kingsland (Nile), Derek Roddy (Hate Eternal) oraz Alex Rush (Olkoth). Zawiera on siedem numerów, za pomocą których tercet ten katuje swoich odbiorców przez nieco ponad pół godziny. Nie spodziewajcie się jednak nie wiadomo jakich fajerwerków po „Revelation In Purity”, bo takich przeważnie oczekuje się od projektów założonych przez „gwiazdy”, ale trzeba przyznać, że Amerykanie radzą sobie tutaj bardzo dobrze. Zresztą rzeźbią przecież w tym gatunku nie od dziś więc inaczej być nie może i wykorzystując swe umiejętności młócą żwawo. Ich death metal to klasycznie potraktowana muza, która w odpowiednim stopniu została polana smołą i posypana siarką, zatem Szatan i jego wyznawcy mogą być szczęśliwi. To zbiór agresywnych blastów i tremolo z dodatkiem schizofrenicznych zagrywek, poprzecinanych dzikimi i zalatującymi mistyką solówkami, nad którymi unoszą się niezbyt głębokie, lecz zdecydowane i posępne growle Brian’a Kingsland’a. Wiosła oczywiście posiadają konkretne strojenie, co powoduje, że plątanina akordów wydaje się być hipergęsta w czym niemały udział ma rzecz jasna sekcja rytmiczna, dodająca całości słusznej wagi i mocy. Imperishable na pierwszej płycie poczynają sobie nie tylko w tradycyjnym stylu i dodają do niektórych kompozycji trochę klimatycznych zwolnień o delikatnie pogańskiej melodyce i takiż, śpiewanych wokaliz, wyraźnie kojarzących się z późniejszym Emperor. Energiczna i diaboliczna muzyka w pełni nawiązująca do lat dziewięćdziesiątych, z której sączy się obrazoburczość i złowroga atmosfera. Intensywnie mknie do przodu, lecz i gniecie okrutnie. Urozmaicony kilkoma, black metalowymi patentami, żarłocznie pochłania światło, zsyłając mrok. Miłośnicy satanicznego metalu śmierci nie będą zawiedzeni.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz