Pentacrostic
„De Profundis”
Caverna Abismal Rec. 2025
Przed chwilą
było o wznowieniu debiutu Pentacrostic, więc idziemy za ciosem. „De Profundis”
to drugi krążek Brazylijczyków, pierwotnie wydany w roku dziewięćdziesiątym
szóstym ubiegłego stulecia. Przez cztery lata, które upłynęły od wydania
debiutu, muzycy rozbudowali nieco swoją muzykę, choć o jakiejś wielkiej
rewolucji oczywiście mowy być nie może, raczej o naturalnym rozwoju i
doskonaleniu formuły. Jej trzon pozostał death / doom metalowy, jednak same
kompozycje zostały zdecydowanie bardziej urozmaicone. Więcej tutaj zmian tempa,
fragmentów szybszych, partii solowych, oraz, co nieco zbliżyło dokonania tego
kwintetu do szkoły europejskiej, dodatków klawiszowych. Gdyby sprawę
upraszczać, można by powiedzieć, że „De Profundis” to taka mieszanka wczesnego
Paradise Lost, Anathema z kapką Mystifier. Oczywiście skojarzeń można mieć
więcej, bo zwłaszcza w partiach klawiszy przebijają się też chwilami echa
Nocturnus, czy nawet Necromantia. Sposób w jaki muzycy połączyli ze sobą te
składowe daleki jest jednak od czystego naśladownictwa. Bez wchodzenia w
szczegóły, nagrania te same w sobie stanowią wielką wartość, a ich największa
zaletą jest fakt, iż pomimo upływu lat słucha się ich po prostu wyśmienicie. Brzmienie
jest organiczne a poszczególne kawałki mniej schematyczne niż na debiutanckim
„The Pain Tears”. Także wokale zostały odpowiednio dopracowane i prowadzą
miejscami bardzo ciekawe wywody. Muzycy idealnie wręcz wyważyli ciężar swoich
utworów z ich melodyjnością, nie zapominając przy okazji o zachowaniu
tajemniczej, mrocznej atmosfery. Materiał ten jest bardzo równy i utrzymany na
naprawdę wysokim poziomie, a patrząc z perspektywy czasu można się zastanawiać,
dlaczego nie ma go dziś w panteonie przeznaczonym dla klasyków gatunku z lat
dziewięćdziesiątych. Według mnie, jest to najlepszy album wydany pod szyldem
Pentacrostic, i gwarantuję wam, że jeśli trzydzieści lat temu go
przeoczyliście, to dziś zafunduje wam on niebywałą podróż sentymentalną w
przeszłość. Choćby z tego powodu warto po niego sięgnąć. A dla Caverna Abismal
po raz kolejny wielkie brawa za wytachanie z piwnicy starych piosenek o których
zapominać się nie powinno.
- jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz