środa, 6 sierpnia 2025

Recenzja Sea Mosquito „Majestas”

 

Sea Mosquito

„Majestas”

I, Voidhanger Rec. 2025

Sea Mosquito to nazwa samolotu używanego w czasach Drugiej Wojny Światowej przez Królewską Marynarkę Wojenną. To także pochodzący z Londynu zespół, którego drugi krążek właśnie ujrzał światło dzienne nakładem I, Voidhanger Records. Nie wiem jakim cudem przeoczyłem wydany niecałe dwa lata temu „Igitur”, bo jego okładka jest mi doskonale znana, ale po zapoznaniu się z „Majestas” jest podejrzenie, że mógł to być błąd, tudzież przeoczenie. Do rzeczy jednak. Nowe wydawnictwo tego projektu zawiera trzy kwadranse muzyki, która w zasadzie wymyka się jakiejkolwiek konkretnej kategoryzacji. Jest to niezmiernie kolorowa i różnorodna mozaika kilku gatunków muzycznych, która dla jednych będzie arcydziełem, dla innych asłuchalną zbieraniną pomysłów. Jako iż lubię tego rodzaju wynalazki, zrobiłem sobie z „Majestas” kilka sesji. I powiem wam szczerze, wcale nie jestem mądrzejszy. Myślę, że zgłębienie tych sześciu kawałków to naprawdę wymagające zadanie, skierowane do osób bardzo cierpliwych. Panowie łączą w swoich kompozycjach, i tak już awangardowy black metal w stylu Deathspell Omega czy Blvt Aus Nord, z elementami noise, improwizacją, psychodelą, jazzem czy teatrem. Mnóstwo w tej muzyce swoistego chaosu, tasowania pomysłami, nagłych zmian nastroju i niespodziewanych zwrotów akcji. Nie mniej majestatu, piękna, ale i grozy. Gdybym miał każdy z utworów rozbierać na czynniki pierwsze, wyszłaby z tego niezła książka, a i tak pewnie coś bym przegapił. Powiem zatem krótko. Ten album to pewnego rodzaju trip, który dotychczas mógł was ominąć. Wiele jest bowiem zespołów tworzących popierdoloną muzykę, ale Sea Mosquito na pewno należą do tych, których prowizorycznie powinno się zamknąć w kaftan bezpieczeństwa, bo równo pod sufitem to oni nie mają. Niewątpliwie można określić tę twórczość post-black metalem, ale w tym przypadku ów „black metal” nie jest tutaj przyklejony na siłę. Na pewno można też powiedzieć, że faktycznie materiał ten niesamowicie intryguje. Tylko że kręcę się koło niego, i kręcę, a on chwilami  mnie odpycha, a jednocześnie fascynuje i nie daje spokoju. Sprawdźcie zatem sami i wydajcie własny wyrok.  O ile lubicie wyzwania, bo o tym, że łatwo nie będzie już wspominałem. Bardzo oryginalna pozycja.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz