czwartek, 21 sierpnia 2025

Recenzja White Mantis „Arrows At The Sun”

 

White Mantis

„Arrows At The Sun”

High Roller Records 2025

 


White Mantis powstał w 2012 roku w Monachium, ale dopiero po sześciu latach działalności wydał swój debiut „Sacrifice Your Future”. Teraz, po kolejnych sześciu wiosnach wraca z drugą płytą, która tak jak poprzednia zawiera dziesięć numerów w thrash metalowym tonie. Bawarczycy grają wzorcowo i żwawo, zapierdalając paluszkami po gryfach jak ta lala, przy czym pałkarz siłą rzeczy ma pełne ręce roboty. Biczowanie tej czwórki muzyków jest o dziwo bliższe amerykańskiemu niż niemieckiemu, choć od czasu do czasu, gdzieś tam na „Arrows At The Sun” można dostrzec ostre zębiska „kreatorowej” zadzierżystości, która ugryźć potrafi, ale i pazur diabła „made in USA” podrapać też lubi. Panowie jednak stawiają bardziej na lekkość w stylu Bay Area, która częstuje szybkimi akordami, zakończonymi piskliwymi zawijasami, energicznym palm mutingiem oraz klasycznymi solówkami. Wokalista warczy, skrzeczy i zaciąga czystym głosem w zależności od sytuacji na pięciolinii, lecz mały trening by mu się przydał, bo chwilami jakby brakowało mu tchu. White Mantis nie poprzestaje jednak tylko na zwyczajowej naparzance, bo do swoich kompozycji wciska także sporą ilość awangardowych zagrywek, które co róż wypływają spomiędzy głównych tekstur, co kieruje thrash metal tej kapeli w delikatnie dysonansowe i nieco psychodeliczne rejony. Teutoni przechodzą wtedy z tradycyjnego riffowania w atonalne odpływy i spazmatycznie się wijące, nieoczywiste tremolo, budząc małe zdziwienie i ciekawość jak wyjdą z tej matni, ale udaje im się to bez trudu. Jednakże czasami dochodzą do ściany i ratują się nieoczekiwanym, i przypadkowym powrotem na poprzednie tory, uderzając również w lżejsze kostkowanie, zalatujące odrobinę hard rockiem, zasypując przy tym krótkimi, strzelistymi wokalizami i łatwiejszymi w odbiorze harmoniami. Thrash metal, który ani ziębi, ani grzeje, ale zagrany z jajem i naturalnością. Jeśli lubicie ten gatunek, to zwróćcie uwagę na White Mantis, bo to takie nie do końca oczywiste biczowanie, które jakieś tam ślady na plecach zostawia.

shub niggurath




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz