Hellir
„Hollow
Moon: Precursor”
Self-Release 2025
Hellir
jest zespołem muzycznym, założonym w 2023 roku przez Daniela Shaneyfelta, który
udziela się również w takich kapelach jak Low Earth i Black Mountain Hunger.
Długogrający debiut ci obecnie trzej panowie (wcześniej był to solowy projekt)
mają już za sobą, ale niebawem wydadzą pierwszą z zaplanowanych trzech epek,
które nomen omen będą w przyszłości stanowić trylogię. Amerykanie tworzą muzykę
inną, bo można w niej odnaleźć nie tylko wpływy black metalu, lecz również
dusznego doomu oraz synth-popu i vaporwave. Zatem już się każdy może domyślić,
że rzecz jest nietuzinkowa i nieco popaprana, ponieważ nie na co dzień można
spotkać zestawienie satanicznych, gitarowych ataków, przeradzających się w
ciężkie i wręcz kosmiczne dysonanse, aby nagle przejść w improwizacyjną
kakofonię, która wypełniona jest masywnym kostkowaniem, połączonym ze
spazmatycznymi, wysokotonowymi wtrętami. Jeśli na tym Hellir by poprzestał, to
nie byłoby nic dziwnego w tym wydawnictwie, gdyż we współczesnym rzępoleniu to
dzisiaj norma, ale ci muzycy z Północnej Karoliny lubią także inne brzmienia,
które wplatają w swoje aranżacje. Mowa tutaj właśnie o synth-popie, czyli
melancholijnych momentach w stylu Depeche Mode czy też Alphaville jak i o
vaporwave. Ten ostatni nurt to zbiór nawiązań do szeroko pojętej muzyki lat
osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, który jest kolekcją sampli z smooth
jazzu, elevator music, a także chillout’u i zdrowo miesza na „Hollow Moon:
Precursor”, wpuszczając do niego mnóstwo dotąd nieznanych elementów w metalowej
muzie, o nostalgicznym i popowym charakterze. Dziw nad dziwy, bo wszystko łączy
się ze sobą doskonale, kreując gęste i wielowarstwowe struktury, które dość
mocno oddziałują na zmysły, zasypując je wzajemnie uzupełniającymi się oraz zaskakującymi
zmianami kierunku tej produkcji. Jak dotąd niewyobrażalna fuzja przeciwstawnych
sobie i oryginalnych gatunków stała się faktem i bangla znakomicie. Koniecznie
sprawdźcie, może Wam też się spodoba. Miła odskocznia od codzienności i w
dodatku zupełnie niezobowiązująca, ale za to niebywale intrygująca.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz