piątek, 1 sierpnia 2025

Recenzja Hellir „Hollow Moon: Precursor”

 

Hellir

„Hollow Moon: Precursor”

Self-Release 2025

Hellir jest zespołem muzycznym, założonym w 2023 roku przez Daniela Shaneyfelta, który udziela się również w takich kapelach jak Low Earth i Black Mountain Hunger. Długogrający debiut ci obecnie trzej panowie (wcześniej był to solowy projekt) mają już za sobą, ale niebawem wydadzą pierwszą z zaplanowanych trzech epek, które nomen omen będą w przyszłości stanowić trylogię. Amerykanie tworzą muzykę inną, bo można w niej odnaleźć nie tylko wpływy black metalu, lecz również dusznego doomu oraz synth-popu i vaporwave. Zatem już się każdy może domyślić, że rzecz jest nietuzinkowa i nieco popaprana, ponieważ nie na co dzień można spotkać zestawienie satanicznych, gitarowych ataków, przeradzających się w ciężkie i wręcz kosmiczne dysonanse, aby nagle przejść w improwizacyjną kakofonię, która wypełniona jest masywnym kostkowaniem, połączonym ze spazmatycznymi, wysokotonowymi wtrętami. Jeśli na tym Hellir by poprzestał, to nie byłoby nic dziwnego w tym wydawnictwie, gdyż we współczesnym rzępoleniu to dzisiaj norma, ale ci muzycy z Północnej Karoliny lubią także inne brzmienia, które wplatają w swoje aranżacje. Mowa tutaj właśnie o synth-popie, czyli melancholijnych momentach w stylu Depeche Mode czy też Alphaville jak i o vaporwave. Ten ostatni nurt to zbiór nawiązań do szeroko pojętej muzyki lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, który jest kolekcją sampli z smooth jazzu, elevator music, a także chillout’u i zdrowo miesza na „Hollow Moon: Precursor”, wpuszczając do niego mnóstwo dotąd nieznanych elementów w metalowej muzie, o nostalgicznym i popowym charakterze. Dziw nad dziwy, bo wszystko łączy się ze sobą doskonale, kreując gęste i wielowarstwowe struktury, które dość mocno oddziałują na zmysły, zasypując je wzajemnie uzupełniającymi się oraz zaskakującymi zmianami kierunku tej produkcji. Jak dotąd niewyobrażalna fuzja przeciwstawnych sobie i oryginalnych gatunków stała się faktem i bangla znakomicie. Koniecznie sprawdźcie, może Wam też się spodoba. Miła odskocznia od codzienności i w dodatku zupełnie niezobowiązująca, ale za to niebywale intrygująca.

shub niggurath



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz