sobota, 30 sierpnia 2025

Recenzja Necrochakal “Golgothian Orgies of Bestial Lust”

 

Necrochakal

“Golgothian Orgies of Bestial Lust”

Ancient Sound Terror 2025

Necrochakal pochodzą z Grecji. Myli się jednak, kto z góry założy, iż są to kolejni naśladowcy wspaniałych tradycji hellenistycznych, mających swoje korzenie w latach dziewięćdziesiątych. Zresztą wystarczy tylko włączyć ten materiał, by przekonać się, iż mamy tu do czynienia z czymś kompletnie odmiennym. Z czym? Z na maksa wkurwionym, satanistycznym thrash / black metalem, zagranym na pełnej piździe. Od pierwszych sekund w ryj uderzają dwie rzeczy. Wokal, będący najlepszym na świecie przykładem soczystego wkurwu i zezwierzęcenia, wypluwający z siebie z szybkością karabinu nie tylko kolejne wersety ku chwale Szatana, ale wplatając między nie swoiste „rzygnięcia”, na zasadzie naszego „kurwa”, oraz praca perkusisty, który napierdala w swój zestaw z taką intensywnością, iż musiałem sprawdzić, czy bębny nie zostały aby nagrane przez automat. Zresztą cała reszta kamandy wcale od wspomnianych członków nie odstaje, bo mam tu chwilami wrażenie, iż materiał ten powstał pod wpływem chwilowego, grupowego opętania. Poza krótkimi wyjątkami Grecy napierdalają ile fabryka dała, co chwilami kojarzy mi się nawet z thrashowym odpowiednikiem Omegavortex. Co prawda usłyszymy na „Golgothian Orgies of Bestial Lust” momenty wolniejsze, a nawet akustyczny przerywnik, ale wierzcie mi, napięcie ani na sekundę nie spada. Natomiast wstęp do wieńczącego krążek „Son of Loss… Judas Goat” jakoś dziwnie kojarzy mi się ze Slayer. No jasne, że słowa „dziwnie” użyłem ironicznie. Kosi ta płyta w pizdu, i nawet takie mankamenty jak trochę płaskie brzmienie beczek po kilku okrążeniach idą w niepamięć i przestaje się je zauważać. Uwielbienie tych kolesi dla starego thrashu, i ich własny sposób na jego renowację, w mocno zbrutalizowanej formie, jest bowiem fantastyczny. Uwielbiam takie płyty, bo czuć w nich absolutną szczerość. A jak mi kolesie śpiewają o Szatanie, to wiadomo, że mają dodatkowego plusa. Kolejna kasetka, która zrobi w moim wysłużonym decku więcej rundek niż żużlowcy podczas meczu ligowego. Radzę zwrócić uwagę na ten band.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz