Chaospiracy
„Infecting Grotesque Decay”
Morbid Chapel Rec. 2026
Chaospiracy to włoskie trio z Mediolanu, a
“Infecting Grotesque Decay” jest ich debiutancką EP-ką. Materiał ten co prawda
ukazał się we wrześniu ubiegłego roku w formie cyfrowej, a miesiąc później na
kasecie nakładem Unholy Domain Records, natomiast kilka dni temu w formie CD
trafił na rynek dzięki Morbid Chapel Records. Wydawnictwo to zawiera cztery kompozycje
z gatunku death metal. Jest to granie raczej z gatunku tych nieskomplikowanych,
bowiem makaroniarze budują swoje numery na prostych, siermiężnych akordach,
zazwyczaj utrzymanych w tempie wolnym, co najwyżej średnim. Zdecydowanie
bardziej zatem możemy poczuć przy tych dźwiękach uderzenie obuchem niż
techniczne rozpracowywanie przeciwnika wschodnimi sztukami walki. Można
powiedzieć, że przez większą część EP-ce tej towarzyszy pewien schemat,
polecający na powolnym uderzaniu w struny i utrzymywania tempa bujanego, co
zdecydowanie wpływa na pracę naszej nóżki, a konkretnie na jej przytupywaniu.
To w chwilach tych „szybszych”, bo kiedy Chaospiracy zwolnią, a czynią to nader
często, to w powietrzu pojawia się wisielcza zawiesina, i robi się duszno.
Rzadko pojawia się tu melodia, którą da
się zanucić. Niemniej można chwilami tą muzykę porównać do ubogiego brata Bolt
Thrower. Takie pancerne harmonie, zdecydowanie jednak mniej „śpiewne” niż u
Brytoli, pojawiają się kilkakrotnie, choćby w końcówce „Tears of Scorching
Chaos” czy „Lustful Abyss”. Muzyce towarzyszy grobowy, głęboki growl, słusznie
pozbawiony wszelkich odstępstw od deathmetalowej maniery. Całość brzmi na tyle
masywnie, że z „Infecting Grotesque Decay” na słuchawkach na zamarznięte
jeziorko raczej bym nie wchodził, bo mógłby to być mój ostatni spacer.
Całościowo nagrania te to w sumie nic nowego czy odkrywczego, lecz słucha się
ich naprawdę nieźle. Jak lubicie toporny, bujający metal śmierci, to dajcie
Włochom szansę. To tylko dwadzieścia minut, zatem nic nie tracicie.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz