Nox
Urorum
„Upadek
Króla Chaosu”
Putrid Cult 2026
Świat się kończy… Morgul wziął się za atmosferyczny
blackmetal. No gdzie jak gdzie, ale że ten album ukazał się w Putrid Cult, to w
życiu bym nie zgadł. Bo, o ile mnie pamięć nie myli, ten odłam w katalogu
rzeczonego labelu dotychczas nie gościł. Ale, dobra, to zagości teraz, a ja
przechodzę do konkretów. Nox Urorum to trochę przewrotna nazwa, bowiem oznacza
po naszemu Upalną Noc. Otóż z ciepełkiem, to te piosenki niewiele mają
wspólnego. Powiedziałbym raczej, że są na wskroś skute lodem, i to takim mocno
podbiegunowym. Zresztą sama budowa poszczególnych kompozycji to w zasadzie
tradycja atmosferycznego black metalu. Płynące w tle, budujące odpowiedni
nastrój klawisze, wygrywające beznamiętne melodie gitary, najczęściej zapętlone
i wprowadzające w swoisty trans, minimalistyczna perkusja, podbijający całość
bas, żeby całość nie bzyczała aż tak bardzo, i toczące się na pierwszym planie
dialogi między blackmetalowym wrzaskiem a deklamacjami (jak się można domyśleć,
po naszemu). Tempo panowie też zazwyczaj utrzymują podobne, czyli średnie,
niezbyt chętnie odchodząc od schematu, co ma swoje wady i zalety. Zaletą jest
transowość całości, bo album płynie niczym górski potok, niesie słuchacza wśród
pokrytych śniegiem krajobrazów i powiada swoje historie w sposób bardzo
konsekwentny. Wadą, zwłaszcza dla kogoś, kto w takim gatunku muzycznym nie
gustuje, będzie zapewne dość szybkie znużenie i brak zwrotów akcji. Album co
prawda trwa trzydzieści pięć minut, więc moim zdaniem jest to dawka idealna,
podana w sposób nawet ciekawy, lecz szczerze mówiąc podobnych wydawnictw,
zazwyczaj przeplatanych fragmentami ambientowymi, słyszałem w życiu dziesiątki.
Tutaj więcej jest grania konkretnego, bowiem z wspomnianego ambientu mamy
jedynie krótkie intro i outro, co też na pewno działa in plus, podobnie jak produkcja
tych nagrań. Całościowo zatem „Upadek Króla Chaosu” jest pozycją solidną, nawet
dobrą. Czy wybijającą się jakoś znacznie z tłumu? No tu już bym polemizował. Na
pewno maniacy grania atmosferycznego łykną to bez przegryzania. Ortodoksi mogą
natomiast mieć problem, choć oczywiście niczego nie wykluczam. Sprawdźcie zatem
sami, nic nie tracicie.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz