środa, 4 lutego 2026

Recenzja Nox Urorum „Upadek Króla Chaosu”

 

Nox Urorum

„Upadek Króla Chaosu”

Putrid Cult 2026

Świat się kończy… Morgul wziął się za atmosferyczny blackmetal. No gdzie jak gdzie, ale że ten album ukazał się w Putrid Cult, to w życiu bym nie zgadł. Bo, o ile mnie pamięć nie myli, ten odłam w katalogu rzeczonego labelu dotychczas nie gościł. Ale, dobra, to zagości teraz, a ja przechodzę do konkretów. Nox Urorum to trochę przewrotna nazwa, bowiem oznacza po naszemu Upalną Noc. Otóż z ciepełkiem, to te piosenki niewiele mają wspólnego. Powiedziałbym raczej, że są na wskroś skute lodem, i to takim mocno podbiegunowym. Zresztą sama budowa poszczególnych kompozycji to w zasadzie tradycja atmosferycznego black metalu. Płynące w tle, budujące odpowiedni nastrój klawisze, wygrywające beznamiętne melodie gitary, najczęściej zapętlone i wprowadzające w swoisty trans, minimalistyczna perkusja, podbijający całość bas, żeby całość nie bzyczała aż tak bardzo, i toczące się na pierwszym planie dialogi między blackmetalowym wrzaskiem a deklamacjami (jak się można domyśleć, po naszemu). Tempo panowie też zazwyczaj utrzymują podobne, czyli średnie, niezbyt chętnie odchodząc od schematu, co ma swoje wady i zalety. Zaletą jest transowość całości, bo album płynie niczym górski potok, niesie słuchacza wśród pokrytych śniegiem krajobrazów i powiada swoje historie w sposób bardzo konsekwentny. Wadą, zwłaszcza dla kogoś, kto w takim gatunku muzycznym nie gustuje, będzie zapewne dość szybkie znużenie i brak zwrotów akcji. Album co prawda trwa trzydzieści pięć minut, więc moim zdaniem jest to dawka idealna, podana w sposób nawet ciekawy, lecz szczerze mówiąc podobnych wydawnictw, zazwyczaj przeplatanych fragmentami ambientowymi, słyszałem w życiu dziesiątki. Tutaj więcej jest grania konkretnego, bowiem z wspomnianego ambientu mamy jedynie krótkie intro i outro, co też na pewno działa in plus, podobnie jak produkcja tych nagrań. Całościowo zatem „Upadek Króla Chaosu” jest pozycją solidną, nawet dobrą. Czy wybijającą się jakoś znacznie z tłumu? No tu już bym polemizował. Na pewno maniacy grania atmosferycznego łykną to bez przegryzania. Ortodoksi mogą natomiast mieć problem, choć oczywiście niczego nie wykluczam. Sprawdźcie zatem sami, nic nie tracicie.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz