wtorek, 17 lutego 2026

Recenzja Paganizer „As Mankind Rots”

 

Paganizer

„As Mankind Rots”

Xtreem Music 2026

Gdyby istniał metalowy odpowiednik teleturnieju telewizyjnego “Jaka to melodia?”, Rogga Johansson byłby muzykiem, którego twórczość każdy uczestnik, nawet ten najbardziej upośledzony, odgadywałby po jednej nutce. Po zmianie barw klubowych z Transcending Obscurity na Xtreem Music, Paganizer ukazuje światu swój album numer czternaście. Co na nim znajdziemy? No, to jest dopiero idiotyczne pytanie, co? To samo. Dokładnie, kurwa, to samo co na poprzednich trzynastu, że EP-ek i splitów nie liczę. Typowy szwedzki death metal, z oczywistym riffowaniem charakterystycznym dla wspomnianego na wstępie muzyka, takimże wokalem i brzmieniem. W przypadku Paganizer w zasadzie tylko okładki się zmieniają. „As Mankind Rots” trwa ponad czterdzieści minut, i zapewniam was, że jest to krążek na jeden odsłuch. No chyba, że ktoś jest totalnym maniakiem Roggi i słucha tylko i wyłącznie zespołów, w których składzie ów pan się udziela. Na pewno półki takiego ktosia i tak są pełne, bo wiadomo, iż Szwed nie je, nie pije, nie kąpie się, tylko cały czas coś nagrywa. Oczywiście to jego świat, i jego życie. Ja jedynie dziwię się, że on cały czas daje radę robić w kółko ten sam riff. Raz wprzód, raz w tył, dwa razy po skosie, potem z przeskokiem i przytupem, ale ten sam. Ponadto, album o którym piszę kończy się numerem, który już wcześniej na wydawnictwie Paganizer się ukazał, dokładnie na „Born to Murder the Filth”. Nie wiem, po co znalazł się tu ponownie. Mógłbym tutaj podać wam przepis na pysznego, soczystego kurczaka na oliwie i maśle, by wypełnić stronę, i byłoby to zapewne ciekawsze, niż czytanie po raz setny o tym, co po raz setny Johansson nagrał. Przepis jednak możecie sobie wygooglować, a ja wolę iść do lodówki po jakiegoś browara. Tak że ten, no… Rogga nagrał kolejny Paganizer. Dziękuję za uwagę.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz