wtorek, 10 lutego 2026

Recenzja In Aeternum “…of Death and Fire”

 

In Aeternum

“…of Death and Fire”

Soulseller Rec. 2026

W dziesięć lat po wydaniu EP-ki „The Blasphemy Returns”, z czwartą płytą powraca szwedzki In Aeternum. Jednocześnie jest to pierwsze pełne wydawnictwo zespołu od, no kurcze, jak by nie liczyć, dwudziestu jeden lat. Skład w międzyczasie dość mocno się zmienił, i na placu boju, z oryginalnych członków, pozostał jedynie David Larsson. Sama muzyka natomiast, przynajmniej w porównaniu do tego, co z wcześniejszych płyt pamiętam, pozostała mniej więcej podobna. Czyli mamy tutaj prawie trzy kwadranse melodyjnego death / black metalu. No a szwedzki melodic death / black to wiadomo, Sacramentum, Necrophobic, Unanimated, te rzeczy. In Aeternum w zasadzie grają, jakby nadal tkwili w czasach, kiedy rzeczony trend się rozwijał. Trochę obawiałem się, czy aby nie będzie tu zajeżdżało nudą i geriatrią, ale po kilku rundkach z „…of Death and Fire” jakoś nie ziewałem. Z drugiej strony, nagrania te absolutnie nie wybijają się jakoś szczególnie ponad określony poziom, stąd wniosek, że album ten przeznaczony jest głównie dla fanów tego typu melodyjniejszego grania. Bo melodii w tych kompozycjach pod dostatkiem. Fakt, niektóre dość mocno osłodzone, ale nie brakuje też mocniejszych harmonii, bardziej kojarzących się z klasycznym śmierć metalem. A w przypadku „Spirits of the Dead” czy „The Vile God of Slime” usłyszymy nawet klasyczne riffowanie pod Morbid Angel (ten z Tuckerem). Żeby nie było za mało, to Szwedzi momentami zapędzają się w granie bardziej połamane i techniczne, czego przykładem może być kilka wersetów gitarowych w „Bow to None”. A w kończącym płytę „To Those Who Have Rode On” (a nie powinno być czasem „ridden” panowie?) mamy z kolej praktycznie zrzynkę aranżacyjną z „One Rode to Asa Bay”, choć patrząc na tytuły, a nawet na pewien szczegół z okładki, być może zamierzoną. Tylko po co? Oceniając te nagrania z perspektywy ogólnej, nie ma się za bardzo do czego przyczepiać. Ja do tych piosenek wracał nie będę, ale podejrzewam, że koneserzy wiadomej stylistyki będą ukontentowani. I tyle, bo co tu więcej drążyć.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz