Ensanguinate
„Death
Saturnalia”
Soulseller Records 2026
Ci
czterej panowie z Lubljany po dość śmierć metalowym debiucie, wrócili właśnie z
drugą odsłoną swojej twórczości za pośrednictwem „Death Saturnalia”. To płyta,
która nadal idzie w szwedzkie klimaty, które przy masywniejszych akordach
jednoznacznie mogą kojarzyć się z death metalem na podobę Entombed. Jednakże
tym razem Słoweńcy przenieśli ciężar swojej muzyki w stronę czarciego
rzępolenia, które wypełnione jest po brzegi lodowatymi tremolo i smagającymi
niczym flagrum, thrashowymi riffami. Może słychać tutaj sporo podobieństw do
bardziej estradowej odmiany bleka w stylu Watain i romansów diabła z kostuchą
na podobę Necrophobic, ale nie da się uniknąć połączenia tego materiału z
poczynaniami Aura Noir. Objawiają się one podczas szybkiego i zaciekłego kostkowania,
którego jest na „Death Saturnalia” co niemiara. To gwałtowne ataki, które stale
zmieniają swój kierunek i stanowią momentami trudną do okiełznania mieszankę
thrashowych riffów z boleśnie świdrującymi tremolando. Suną one w gwałtownym
pędzie, bez opamiętania nacierając dźwiękami. Tworzą one gęstą nawałnicę, która
zalewa uszy, doszczętnie poniewierając. To intensywne i precyzyjne uderzenia,
które zdają się chwilami wymykać spod kontroli ich kompozytorów, przechodząc w
nieprzewidywalny, soniczny rykoszet o dużej sile rażenia. Ale nie tylko
szaleństwo i dzikość Ensangiunate ma do zaoferowania, bo potrafią oni również
zwolnić i zesłać trochę mrocznego klimatu, z którego wyziera okultystyczna
atmosfera, pozwalająca odpłynąć na chwilę w inne rejony i odetchnąć od
dotkliwie biczujących gitar w towarzystwie łomoczącej sekcji rytmicznej oraz
zajadłych wokaliz Andreja Čuka. Najnowsza produkcja od tej czwórki Słoweńców,
to intensywna jazda, która poza sataniczną brutalnością, częstuje także sporą
ilością koronkowych zagrywek, schizoidalnych, ale i klasycznych solówek oraz
nienarzucających się chwytliwości. Na tą chwilę Ensanguinate proponuje bardziej
black-thrash o „speedowym” usposobieniu niż poczerniony death metal, co mi
bardzo odpowiada. Piekielnie jadowity album.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz