środa, 4 lutego 2026

Recenzja Ponte del Diavolo „De Venom Natura”

 

Ponte del Diavolo

„De Venom Natura”

Season of Mist 2026

Ponte del Diavolo to kapela z Włoch, która tworzy od 2020 roku. Na koncie mają już trzy epki, debiutanckiego longa, a teraz wydają drugą płytę, która zawiera siedem kompozycji, będących mieszanką black i doom metalu z domieszką post-punka. Trzonem ich muzyki są dwa basy, które mocno dociążają twórczość tej brygady, zwłaszcza podczas klimatycznych zwolnień lub utworów, jednoznacznie kojarzących się z dark wave. Kolejnym, znaczącym elementem jest wokal Erby del Diavolo, który może przypominać głos Sary z Messa lub Siouxsie Sioux z Siouxsie and the Banshees. Włoska śpiewaczka modeluje go w zależności od aury i melodii jakie zsyłają dźwięki instrumentów, bowiem kawałki na „De Venom Natura” płyną w różnych prędkościach i snując zmieniające się harmonię, tworzą bogatą, atmosferyczną sinusoidę. Do wspomnianych, dwóch basów dorzucić trzeba także, doskonale podkreślającą rytmikę perkusję oraz gitarę, która częstuje mozolnymi riffami, ale jej głównym zadaniem jest zasypywanie uszów świdrującymi tremolo. To zimne i okresowo chaotyczne zagrywki, które wskazują na mariaż muzyki Ponte del Diavolo z black metalem. Black metalem, który w przypadku tego zespołu zdaje się być tylko dodatkiem, jednym z elementów składowych muzyki Włochów, ponieważ nie jest tutaj pierwiastkiem dominującym. To oryginalna fuzja wyżej wymienionych gatunków, których wzajemne przenikanie zatarło granicę między nimi, co uniemożliwia jednoznaczną kategoryzację stylu tej kapeli. Dobrze wymieszany koktajl, stawiający na mroczny i magiczny nastrój, który może również wpędzać w melancholijne stany. Mocno eksperymentalne ujęcie metalowego grania, które odznacza się szczególną atmosferą i teatralnością. Inteligentnie skomponowany, ale nienarzucający się przesadnie artystyczną formą. Pomimo dość tajemniczego usposobienia i nieoczywistych aranżacyjnie rozwiązań wchodzi gładko niczym piętnastoletnia whisky. Głównie dla miłośników gotyku i pokrewnych gatunków, ale sprawdźcie, bo cóż szkodzi, a Erba głos ma fantastyczny.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz