Egregore
„It
Echoes in the Wild”
20 Buck Spin 2026
To
ten kanadyjski Egregore, który w ostatniej dekadzie marca zaprezentuje drugą
odsłonę swojego spojrzenia na black-death metal. Podobnie jak na debiucie,
będzie to spora dawka ametodycznego grania, które momentami zalatuje wczesnym
Morbid Angel. Poza typowymi akordami dla ekipy Trey’a, które objawiają się na
„It Echoes in the Wild” jako dobrze znane „ścinki” gitarowe czy
charakterystyczne solówki, to znajdziecie tu również mnóstwo mocno pokręconych
rytmów, improwizacyjnych wtrętów, speed metalowego biczowania czy klasycznych,
heavy metalowych sposobów na traktowanie strun. Kanadyjczycy już na poprzedniej
płycie rzępolili w zaskakujący sposób i wydaje mi się, że na najnowszej
produkcji poszli w odrobinę lepszym kierunku, bo jest tutaj oczywiście
eksperymentalnie i zaskakująco, lecz bardziej udało im się to ze sobą
poskładać. Jednakże modernizm w wykonaniu Egregore nie oscyluje wokół
nieoczywistych zagrywek czy też wplatania do black-death metalu innych gatunków.
Polega on na tym, że panowie bawią się w łączenie wielu utartych elementów w
bardzo nieoczekiwanym stylu, ponieważ wszystkie te agresywne galopady,
schizofreniczne solówki, dzikie dysonanse i okultystyczne pochody, mogą
sprawiać wrażenie zupełnie do siebie nie przystających. I tak jest w istocie,
ale tercet ten tak sprytnie je ze sobą zespolił, że da się tego słuchać. Co
więcej, jeśli pomimo pierwszego zniechęcenia, dać temu materiałowi szansę, to
odkryjecie w tym diabolicznym chaosie sens, który odwdzięczy się mrocznym i
sentymentalnym przeżyciem, bowiem klimat jest na tym albumie iście
satanistyczny, a i odniesień, do znanych i lubianych kompozytorów z końcówki XX
wieku, odnajdziecie mnóstwo. Niecodzienne połączenia, liczne, nieoczekiwane
zmiany tempa, rytmiki i kostkowania, różnorakie wokale i zmienna atmosfera,
gwarantują brak nudy oraz szereg estetycznych wrażeń, bo panowie momentami
nieźle wycinają na instrumentach. Oryginalne i odważne wydawnictwo, które nie
każdemu przypadnie do gustu. Jednak polecam wszystkim, bo naprawdę warto się z
„It Echoes in the Wild” zapoznać.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz