środa, 18 lutego 2026

Recenzja Messticator „Total Mastery”

 

Messticator

„Total Mastery”

Testimony Records 2026

Messticator to kwartet z Hamburga, który rozpoczął karierę w 2019 roku. Na koncie mają epkę z coverami Slayer’a i debiutancką płytę. Trzynastego marca ukaże się ich drugi album „Total Mastery”, który zawierać będzie jedenaście numerów, utrzymanych w death-thrashowym tonie. Niemcom doskonale wychodzi to połączenie, bo do wyraźnie biczujących, ale nie po niemiecku, riffów, dodają sporo intensywnych akordów, które kojarzyć się mogą z melodyjnym metalem śmierci. Wraz z odpowiednio dociążonym brzmieniem, które zagęszcza umiarkowanie gniotąca sekcja rytmiczna i wyważone growle wokalisty, to energiczna i klimatyczna muza, serwująca liczne przejścia z jednego kostkowania w drugie, częste zmiany tempa i sporą ilość solówek. Panowie zasuwają siarczyście, atmosferycznie zwalniają i rytmicznym palm mutingiem poczęstować lubią. To wzorcowo odegrany death-thrash, który łatwo wpada w ucho i jest dla niego niezwykle przyjemny, bo jego chwytliwości oraz brutalniejsze momenty nie są zbyt wymagające w odsłuchu. Messticator gra typowo, lecz niezwykle dynamicznie, używając wszystkich dostępnych środków w thrash i death metalu, które połączyli w perfekcyjny sposób, co zaowocowało mocno batożącą muzyką. Materiał został skomponowany z lekkością. Jest napisany zgodnie z prawidłami sztuki, zapewniając radość z odsłuchu. Oprócz agresywności i nienarzucającej się harmonijności posiada także tą specyficzną aurę, którą niosły ze sobą w latach dziewięćdziesiątych takie kapele jak At The Gates, Dark Tranquillity, In Flames czy Hypocrisy. Najnowsza produkcja od Messticator jest równie miażdżąca co melodyjna. Klasyczny w swoim gatunku album, który potrafi być tak samo brutalny co nastrojowy. Wchodzi jak w masło jak to kiedyś bywało i co najważniejsze nie zalatuje banałem. Dobrze się go słucha więc proponuje się zapoznać, ponieważ to odświeżona wersja i przypomnienie o tym, co kiedyś było najlepsze w tym ujęciu metalowego rzępolenia.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz