wtorek, 17 lutego 2026

Recenzja Cruel Force „Haneda”

 

Cruel Force

„Haneda”

Shadow Kingdom 2026

To już drugi album po reaktywacji tej kapeli, która miała miejsce w 2022 roku, a czwarty w całkowitym dorobku tego kwartetu. Bez introsa, to osiem numerów utrzymanych w standardowej formie dla Cruel Force, bo w dalszym ciągu kwartet ten łoi skórę, miksując speed metal z klasycznym heavy, utrzymując całość w klimatach lat osiemdziesiątych. Cóż, Niemcy cały czas są w formie, ponieważ wszystko na „Haneda” bangla fantastycznie. Odpowiednio ostry strój gitar, dobrze chodzący bas, świetne bębny oraz czyste, ale stanowcze i zajadłe wokalizy. Czyste lata świetności teutońskiego thrashu w pełni. Panowie chłoszczą szybko i nie łapią zadyszki. Poza tym nie oferują tylko liniowej napierdalanki, bo wplatają do niej sporo zwrotów akcji jak i elementów znanych z tradycyjnego heavy. To wręcz akademickie zagrywki o dużej chwytliwości, z których często sączą się epickie i nieco blisko-wschodnio zalatujące melodie. W ogóle muza w wykonaniu Cruel Force łatwo wpada w ucho, nawet jeśli tnie ciało do kości, ale w żadnym razie nie umniejsza to jej agresywności. Oprócz ich sadystycznej jazdy, to również pokaźna ilość brudu, który wyłazi spomiędzy akordów, tworząc niezły młyn wraz z błyskawicznym kostkowaniem, diabelskimi solówkami i przepysznym palm mutingiem, co połączone z podręcznikowymi riffami, chwilami generuje sataniczno-punkową jazdę pod wyczyny ekipy Lemmy’ego. Jednakże jest to głównie opętańcze granie, o wielowarstwowej strukturze, gdyż form stylistycznych usłyszeć tu można co niemiara. Kotłują się one uderzając precyzyjnie, choć zdarza im się poprzez zaciekłość, wpadać w chaos i walić rykoszetem, że aż uszy puchną. Jednak ten soniczny amok, to diaboliczny atak, który ostatecznie jest jak balsam dla duszy lub wehikuł czasu, przenoszący do lat młodości i udowadniający, że jeszcze nie wszystko stracone. Sto procent metalu w metalu. Mocny, wytrzymały na upływ czasu, niczym CrCoNi. Polecam. Pozamiata wami jak ta lala.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz