Triumpher
„Piercing
the Heart of the World”
No
Remorse Records 2026
Triumpher
powstał w 2019 roku w Atenach i w marcu powróci ze swoją trzecią płytą. Grecy
grają power metal z trochę ostrzejszymi zrywami, które wskazywać mogą na ukłon
w stronę melodyjnego, szwedzkiego black metalu. Fundament aranżacji stanowią
heavy metalowe akordy, które doprawione rozpasanymi chwytliwościami robią
piorunujące wrażenie, jeśli oczywiście ktoś takie rzeczy lubi. Można lubić lub
nie, ale trzeba tej kapeli przyznać, że zna się na rzeczy. Ich muzyka jest
monumentalna i fantastycznie wkręca się w jaźń niczym twórczość Manowar.
Klasyczne rzępolenie, które ma rozmach. Epickie melodie, harmonijne zagrywki,
silne i czyste wokale. Całość płynie lekko w przestrzeń, racząc kostkowaniem,
które obfite jest we wzniosłości oraz kreuje baśniowy klimat. Jednakże
atmosfera, którą zsyła na słuchacza Triumpher nie jest nachalna czy też
cukierkowa, bo to po prostu estetyka, tradycyjnego power metalu, który przenosi
nas do mrocznych baśni i na krwawe pola bitwy. Do świata, w którym słychać
szczęk stali, jęki rannych i okrzyki zwycięstwa wygranych. Od czasu do czasu
pomiędzy te heroiczne riffy panowie wplatają trochę agresywniejszych form.
Przyspieszają wtedy i zamieniają bizantyjskie hymny na odrobinę blizzardu,
który tnie boleśnie swym lodowatym usposobieniem. W trakcie tych
brutalniejszych powiewów zmienia się także charakter wokaliz, które stają się
złowieszcze i zalatują nieco black metalową manierą. Triumpher łączy te dwa,
przeciwstawne sobie ujęcia bez problemu, ponieważ płynnie przechodzi z jednego
w drugie, wtedy, gdy jest to koniecznie dla podkreślenia punktów kulminacyjnych
poszczególnych utworów. Chwytliwy, przepełniony dumą i oszałamiający materiał,
któremu trzeba dać się ponieść. Jeśli nie gustujecie w tego typu muzie, to
sobie podarujcie. Jeżeli tak, to sięgajcie po ten album bez wahania. Z
pewnością was pochłonie.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz