Saprobiontic
„Of Fire and Bloodshed”
Black Lion 2026
Nie słyszałem nigdy o Saprobiontic, a zespół wydaje
właśnie trzecią już w dyskografii płytę. Panowie pochodzą z Niemiec, i grają
klasyczny, brutalny death metal. I w zasadzie… na tym by można zakończyć,
bowiem jest to jeden z tych materiałów, które lewym uchem wpadają, a za
sekundę, ze świstem wylatują prawym. Coś jednak postaram się napisać. Może
zacznę od zalet. „Of Fire and Bloodsheds” nie jest płytą wkurwiającą ani
nużącą. Bo muzycy starają się, by kompozycje oparte były na przynajmniej kilku
riffach, czasem potasują tempo (choć w zdecydowanej większości mamy do
czynienia z jazdą z mocno wciśniętym pedałem gazu), nie nużą wokalami na jedno
kopyto (tutaj trafiają się modulacje, czy też nawet dialogi), miejscowo
zaserwują jakąś nianachalną solóweczkę, albo włączą szatkownicę. Chyba do zalet
też można zaliczyć samą stylistykę, bo to w zasadzie esencja tego odłamu
gatunku z lat dziewięćdziesiątych, z inspiracjami pokroju Cannibal Corpse,
Suffocation, a z naszego podwórka Devilyn czy Yattering. Słychać, że panowie
grać potrafią, i pochwalić trzeba naprawdę sprawnego basistę, który to
niejednokrotnie przebija się bardziej na wierzch ze swoimi pokombinowanymi ścieżkami.
Teoretycznie zatem nie ma na co narzekać. Chyba że nie jest się przesadnym
fanatykiem grania w tym stylu. Nie, że jakiś ze mnie antagonista, absolutnie.
Tylko, że… takich solidnych płyt, którym „nie mam nic do zarzucenia” wyszło już
w historii mnóstwo, i nadal wychodzi z tysiąc pięćset rocznie. A ta niczym
szczególnym się naprawdę nie wybija. Ponadto, jak dla mnie, trochę zbyt ułożone
jest brzmienie. Czysto tu, niby w starym stylu, ale jakieś to takie na
zamówienie robione, i to z niewybitnym gustem. Idealnie współgrające z okładką,
której z dobroci serca komentować nie będę. Przesłuchałem ten materiał dwa
razy, i poczułem się jakbym przez tydzień jadł mielone na obiad. Niby danie
treściwe, smaczne, ale w końcu może lekko zemdlić. Jak ktoś ma za dużo czasu,
albo brutalny death metal to jego broszka numer jeden, niech se sprawdzi.
Pozostali mogą sobie tym razem odpuścić.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz