czwartek, 8 października 2026

Recenzja Nekro Cvlt Desecration „Purification in the Witchcraft Flames”

 

Nekro Cvlt Desecration

„Purification in the Witchcraft Flames”

Iron Blood and Death Corporation 2026

 


Powrót po dziesięciu latach tych szalonych Wenezuelczyków, uważam za udany. Tyleż samo, co lat przerwy od ostatniego albumu, tutejszych numerów klasycznego trasz-bleka robi naprawdę dobrze. Zgrabnie, lecz po staremu poprowadzone zajadłe riffy na podobę wczesnego Bathory, sporo d-beatów w stylu brytyjskiego punka, trochę zakręconego i nie do końca oczywistego kostkowania jak na „Obsessed by Cruelty” oraz odrobina demonicznych blastów, zalatujących Sarcofago. Ostre brzmienie, surowa sekcja rytmiczna i krzykliwie zadziorne wokalizy. Całość obdarzona prostotą wykonania, szorstkim charakterem i buńczuczną postawą, tworzy zajadły i przesiąknięty diabelską atmosferą metal, który wali po głowie i plecach, nie przejmując się czy boli. Szybka i nieokiełznana jazda w tradycyjnej formie, która może jest zgrana do bólu, czy jak kto woli, wylizana do kości, ale nie sypie się jak stare budownictwo, tylko daje tęgie lanie i przy okazji zaprasza do piekła, a tam przenosi w mgnieniu oka. To żywiołowa, kipiąca energią muza, która zapamiętale prze do przodu i nie bierze jeńców. Nie umizguje się do nikogo fałszywymi sztuczkami i plastikowymi koronkami. Nie puszy się wirtuozerią i modernistycznymi wywijasami. Furiacko kopie dupy i pierzę skórę, emanując staromodnym duchem, odzianym w skóry, łańcuchy i gwoździe. Chropowata, nieco przybrudzona produkcja oraz wkurw i klasyczna finezja, kreujące metal o autentycznie, satanicznym anturażu. Może to już było, ale co jakiś czas wracając, cieszy jak zawsze. Polecam. Wpierdol gwarantowany.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz