Smoulder
„Witch
Wife in an Alien World”
Cruz Del Sur Music 2026
Znacie Smoulder? Ja do teraz ich
nie słyszałem. Dla tych co nie wiedzą, to kanadyjsko-amerykańska kapela, która
działa od 2013 roku. Kilka dni temu wydali swój najnowszy, trzeci w karierze krążek.
Na poprzednich produkcjach podobno brzmieli na klasyczny doom, ale na „Witch
Wife in an Alien World” odeszli trochę od poprzedniego konceptu, dokładając do
swoich aranżacji sporo epickiego heavy metalu, ale kilka inspiracji grecką
sceną black metalową da się tutaj również wychwycić. Zaowocowało to muzą
złożoną z masywnych riffów, złowieszczych melodii i chwytliwych refrenów.
Świeżutki Smoulder to także szybkie rytmy, power metalowe galopady, strzeliste
solówki i epicki rozmach. Całość wygenerowana na dość ciężkich i gęstych
gitarach, którym towarzyszą zwaliste bębny i solidnie nastrojony bas. Nie
sposób, nie wspomnieć o wokalach, które wydobywa ze swoich strun głosowych
Sarah Ann, przypominając to czym niegdyś szczycił się Messiah Marcolin, tyle że
w tym przypadku, to kobieca wersja popisów solowych. Śpiew Sarah Ann idealnie
pasuje do podniosłości i teatralności metalu kreowanego przez ten kwintet.
Podbija w punkt dramatyzm i napięcie budowane przez sekcję rytmiczną i zmienne,
wypełnione licznymi smaczkami technicznymi kostkowanie. To metalowe granie,
które klasyczne jest do bólu i może wydawać się nieco już zgrane. Jednakże po
postacią „Witch Wife in an Alien World” udowadnia, że nie do końca, ponieważ z
tej płyty nie da się ukryć, trąci myszką, lecz i także świeżymi oraz
nietuzinkowymi jak na ten gatunek pomysłami. Polecam, tradycjonalizm w bardzo
dobrym wydaniu.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz