sobota, 17 października 2026

Recenzja Smoulder „Witch Wife in an Alien World”

 

Smoulder

„Witch Wife in an Alien World”

Cruz Del Sur Music 2026

Znacie Smoulder? Ja do teraz ich nie słyszałem. Dla tych co nie wiedzą, to kanadyjsko-amerykańska kapela, która działa od 2013 roku. Kilka dni temu wydali swój najnowszy, trzeci w karierze krążek. Na poprzednich produkcjach podobno brzmieli na klasyczny doom, ale na „Witch Wife in an Alien World” odeszli trochę od poprzedniego konceptu, dokładając do swoich aranżacji sporo epickiego heavy metalu, ale kilka inspiracji grecką sceną black metalową da się tutaj również wychwycić. Zaowocowało to muzą złożoną z masywnych riffów, złowieszczych melodii i chwytliwych refrenów. Świeżutki Smoulder to także szybkie rytmy, power metalowe galopady, strzeliste solówki i epicki rozmach. Całość wygenerowana na dość ciężkich i gęstych gitarach, którym towarzyszą zwaliste bębny i solidnie nastrojony bas. Nie sposób, nie wspomnieć o wokalach, które wydobywa ze swoich strun głosowych Sarah Ann, przypominając to czym niegdyś szczycił się Messiah Marcolin, tyle że w tym przypadku, to kobieca wersja popisów solowych. Śpiew Sarah Ann idealnie pasuje do podniosłości i teatralności metalu kreowanego przez ten kwintet. Podbija w punkt dramatyzm i napięcie budowane przez sekcję rytmiczną i zmienne, wypełnione licznymi smaczkami technicznymi kostkowanie. To metalowe granie, które klasyczne jest do bólu i może wydawać się nieco już zgrane. Jednakże po postacią „Witch Wife in an Alien World” udowadnia, że nie do końca, ponieważ z tej płyty nie da się ukryć, trąci myszką, lecz i także świeżymi oraz nietuzinkowymi jak na ten gatunek pomysłami. Polecam, tradycjonalizm w bardzo dobrym wydaniu.

shub niggurath




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz