Dominion
„Mortification
of Thy Flesh”
Sinistrari Records 2026
Trochę kapel o tej nazwie się
nazbierało, ale ta pochodzi z New Hampshire, gdzie powstała w 2019 roku. Nagrań
ma bez liku, bo jedną epkę i koncertówkę, no i ten debiut więc chyba załoga się
nie przemęcza, w sumie rozumiem, gdyż też nie lubię. Dominion gra death metal w
klasycznej odmianie, która funkcjonowała w latach dziewięćdziesiątych w USA.
Jest to ujęcie bardzo surowe, które odznacza się żylastością i siermiężnością. To
proste, sękate riffy i sporo gęstego, tłumionego bicia, co podkręca sekcja
rytmiczna, która składa się z dwóch, mięsistych basów i nieco płaskiej
perkusji. Instrumentarium towarzyszą bulgoczące i lepkie growle, od których
przewraca się w żołądku. Muza grana przez Amerykanów płynie głównie w wolnych i
średnich tempach, gniotąc i mieląc cierpliwie, bo miażdżyć i rozdrabniać z
pietyzmem wręcz kocha. Death metal w wykonaniu Dominion jest bezlitosną i
prymitywną maszyną, która dla współczesnego fana tego gatunku, może okazać się
zupełnie nie atrakcyjna. Surowe brzmienie, piskliwe zagrywki i zgrzytliwe
solówki wraz z łupiącymi basami i beczkami robią małe kuku, a obrzydliwe teksty
wyrzygiwane przez gościa przy mikrofonie, stawiają kropkę nad i. Muzyka
paskudna, brudna i bezkompromisowa. Oprócz tego w dzisiejszych czasach może
wydawać się wtórna i w gruncie rzeczy taka jest, ale jest to obliczony efekt,
założony przez jej twórców, którzy po prostu grają to co lubią, odtwarzając
utarte schematy sprzed wielu lat. Album ten to swoisty przekrój tego gatunku,
który koncentruje się na jego najbardziej obscenicznej stylistyce, uwalniając
na świat ohydnego potworka w postaci „Mortification of Thy Flesh”.Poza wstępem
i zakończeniem, sześć numerów, od których dostaniecie mdłości. Pycha.
Częstujcie się.
shub niggurath
.jpeg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz