czwartek, 22 października 2026

Recenzja Nail by Nail „Internal Inferno”

 

Nail by Nail

„Internal Inferno”

War Anthem Records 2026

Jakiś czas temu, ponieważ pod koniec września pojawił się drugi krążek, niemieckiego kwintetu Nail by Nail. Poza intro i interludium, to sześć kawałków black metalu takiego akuratnego, bo skierowanego do szerszego grona odbiorców, którego charakter można powiązać z takimi grupami jak chociażby Watain. To typowo teutońskie podejście do diabelszczyzny, w której epicką klimatyczność łączy się z agresją. Zwyczajowa mieszanka tremolo i klasycznego kostkowania, która mknie w eter dość szybko, co nie oznacza, że wolniejsze momenty są tej kapeli obce, gdyż w drugim wałku „Katharsis”, szóstym „Above the Black Tower” i zamykającym ten album „The Valley of Sorrow”, dominują średnie i wolne tempa. Kreują one wraz z akordami, chmurne i jednocześnie refleksyjne melodie. Reszta kompozycji poczyna sobie wyraźnie żwawiej, serwując zamiecie i zawieje, a i gołoledzią też potrafią poczęstować. Black metal stworzony zgodnie z prawidłami sztuki, bo i zimne gitary tu są, wycofana sekcja rytmiczna oraz siarczyste wokalizy, które rozmawiają sobie czasami z tymi bardziej niskimi, formując atrakcyjnie brzmiący dialog. Nail by Nail nic nowego nie wnoszą do tego gatunku i grają po prostu swoje, blendując atmosferyczność z mrozami północy oraz dokładając do wszystkiego sporo melancholii, która w połączeniu z dobrze poprowadzonymi tremolo, może czasami i Mgłę przypominać, a w chwilach, gdzie słychać klawisze, to i wczesnym Emperor zapachnie. Materiał poprawny, dla raczej grzecznego odbiorcy.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz