niedziela, 11 października 2026

Recenzja Lugubrious Garment „In the WideVale of Uncreated Night”

 

Lugubrious Garment

„In the WideVale of Uncreated Night”

20 Buck Spin 2026

Jeśli komuś podobały się fikołki, salta i inne akrobacje w wykonaniu pana o inicjałach GG, którymi popisywał się na demosie w zeszłym roku, to z pewnością sięgnie po ten debiutancki krążek i nie będzie rozczarowany. Jest to bowiem kontynuacja wygibasów Lugubrious Garment w formie mieszanej, ponieważ w dalszym ciągu to fuzja death metalu, grindu, gruzu i modernistycznych wykrętasów. Duszna i ciężka muza, której ADHD nie pozwala na dłuższe stanie w miejscu więc pędzi, zapierdala, zwalnia i zapętla, nieustannie zmieniając sposób na kostkowanie. Oprócz gwałtownego charakteru posiada też złożoną naturę, której nakładających się na siebie świadomościowych labiryntów, mógłby pozazdrościć niejeden autystyk. Obrazem tego jest wielopłaszczyznowość tekstur, które ciągle się na siebie nakładają, tworząc mnogość planów tego szalonego kolażu, dzięki czemu słuchacz z każdym następnym odsłuchem tego materiału, może odkrywać co raz to nowe dźwięki i zagrywki. Rozkoszować się nowomodnymi dysonansami, które przechodząc w techniczne formy, zamieniają się w proste, furiackie ataki, aby znów zakręcić się w kółko lub o 180 stopni by znowu zagmatwać, pozbawić powietrza, spowodować mętlik w głowie, doprowadzając w najlepszym razie do migreny, a w najgorszym wpędzić w szaleństwo. Death metal okrutny w swej niezrozumiałości. Pożeracz światła i wysysacz dusz. Powala nie tylko swoją gwałtownością, ale także organiczną produkcją. Smolista i zarazem dynamiczna muzyka, która początkowo brzmi jak lawina spadających kamieni. Jeśli damy jej czas, to odkryjemy, że pomiędzy tymi kamieniami spada na nas coś jeszcze. Cios. Polecam.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz