Urarv
„Nychta
Psychis”
Darkness Shall Rise Productions 2026
Oto wrócił Aldrahn ze swoim
projektem Urarv, a dokładniej z nową, trzecią już płytą tego szyldu. Tym razem
jest to pięć utworów, które łącznie dają ponad pół godziny muzy. To niezmiennie
awangardowo potraktowany black metal, ale w przypadku tego artysty jak i tej
kapeli, to nic nowego więc nikt zdziwiony zawartością „Nychta Psychis” być nie
powinien. Nic w sumie strasznego, czy też specjalnie dziwacznego na tym krążku
się nie znajduje. Jest to mieszanka klasycznej diabelszczyzny z lat
dziewięćdziesiątych, thrash metalu i psychodelicznych gatunków, co układa się w
mocno pokręconą muzę, której jednak porządek znaleźć jest łatwo. Nie stanowi to
większego problemu, bo to dość sprawne i pomysłowe połączenie różnych typów
rzępolenia, które oprócz mizantropijnego i wychwalającego Szatana bleka z
okolic „Kronet Till Konge” i „Monumental Possessions”, gwarantuje również
narkotyczne odjazdy w późniejszym stylu DHG, trochę eksperymentów na podobę Ved
Buens Ende, wielokierunkowego biczowania jak u Aura Noire, a także sporo
połamanych i dysonansowych akordów, przypominających twórczość Furze. To muzyka
o wielu obliczach, ale łatwo ją przełknąć, ponieważ spec od blendowania stanął
na wysokości zadania, co spowodowało, że „Nychta Psychis” posiada gładkość
piętnastoletniej whisky. Poza tym złożony charakter aranżacji Urarv, wynika
głównie z wykorzystania przy ich pisaniu, wielu, przeciwstawnych sobie
elementów, które łączy w tym przypadku niewidzialny ścieg. Jest tak nie tylko w
warstwie dźwiękowej, ale również w wokalnej, bo Aldrahn popisuje się tutaj dość
szerokim wachlarzem głosów, z których każdy w punkt wpisuje się w dany moment
każdego z utworów. Polecam. Chore, groteskowe i totalnie diabelskie granie.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz