wtorek, 20 października 2026

Recenzja Urarv „Nychta Psychis”

 

Urarv

„Nychta Psychis”

Darkness Shall Rise Productions 2026


Oto wrócił Aldrahn ze swoim projektem Urarv, a dokładniej z nową, trzecią już płytą tego szyldu. Tym razem jest to pięć utworów, które łącznie dają ponad pół godziny muzy. To niezmiennie awangardowo potraktowany black metal, ale w przypadku tego artysty jak i tej kapeli, to nic nowego więc nikt zdziwiony zawartością „Nychta Psychis” być nie powinien. Nic w sumie strasznego, czy też specjalnie dziwacznego na tym krążku się nie znajduje. Jest to mieszanka klasycznej diabelszczyzny z lat dziewięćdziesiątych, thrash metalu i psychodelicznych gatunków, co układa się w mocno pokręconą muzę, której jednak porządek znaleźć jest łatwo. Nie stanowi to większego problemu, bo to dość sprawne i pomysłowe połączenie różnych typów rzępolenia, które oprócz mizantropijnego i wychwalającego Szatana bleka z okolic „Kronet Till Konge” i „Monumental Possessions”, gwarantuje również narkotyczne odjazdy w późniejszym stylu DHG, trochę eksperymentów na podobę Ved Buens Ende, wielokierunkowego biczowania jak u Aura Noire, a także sporo połamanych i dysonansowych akordów, przypominających twórczość Furze. To muzyka o wielu obliczach, ale łatwo ją przełknąć, ponieważ spec od blendowania stanął na wysokości zadania, co spowodowało, że „Nychta Psychis” posiada gładkość piętnastoletniej whisky. Poza tym złożony charakter aranżacji Urarv, wynika głównie z wykorzystania przy ich pisaniu, wielu, przeciwstawnych sobie elementów, które łączy w tym przypadku niewidzialny ścieg. Jest tak nie tylko w warstwie dźwiękowej, ale również w wokalnej, bo Aldrahn popisuje się tutaj dość szerokim wachlarzem głosów, z których każdy w punkt wpisuje się w dany moment każdego z utworów. Polecam. Chore, groteskowe i totalnie diabelskie granie.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz