Deathwards
„Realms
of Sin”
Sepulchral Voice Records 2026
Niedawno, bo chyba jakoś na
wiosnę, Sepulchral Voice wypuściło składankę, złożoną z dwóch, pierwszych
wydawnictw tych Chilijczyków, a już mamy debiutancką płytę. W sumienie stało
się to aż tak szybko, ponieważ wspomniana kompilacja zawiera nagrania z lat
2017-2019 więc parę lat Deathwards zajęło, nagranie albumu. Od tamtej pory
panowie nie spuścili z tonu i w dalszym ciągu grają szalonego oraz dociążonego
trasza, który zepsuty jest do szpiku kości, znaczy w sensie, że diabelski jest
w chuj. Obcowanie z nim, nie należy do najłatwiejszych, zmusza bowiem swojego
odbiorcę w słuchanie się w wir wydarzeń jaki kreuje i posklejania jego
elementów w jedną całość. To nie jest po prostu szybki i bolesny wpierdol w
stylu Kreatora czy Sadus. To bardziej pokręcona nieoczywistością muzyka, która
mocno zapętla, łamie, zmienia sposób i szybkość kostkowania, kreując zaklęte
rewiry, ale nie na podobę Tadeusza Kurtyki, lecz takich załóg jak wczesny Sodom
czy Aura Noir. To dziki, sataniczny thrash, który trochę ciężkości zapożyczył
od śmierci, dzięki czemu oprócz mrocznego wpierdolu i smrodem rozkładu raczy. Początkowo
może się wydawać nieuporządkowany, ale gdy damy mu czas, to z chaosu wyłoni się
określony system, który leci agresywnie, wpadając okresowo w furię lub
klimatyczne zwolnienia. Jednakże większość tego materiału to bezkompromisowa
młócka, którą zrodził mezalians thrash i speed metalu, któremu błogosławił
decior. Kąśliwe wokalizy, zadziorne riffy i niekontrolowane solówki, to
składniki generujące na „Realms of Sin” spore napięcie, złowieszczy klimat i
obszerne pokłady nieokiełznanego zła. Deathwards komponuje według starodawnych
prawideł i nie kazi swoich aranżacji nowoczesnymi wybrykami, opierając się na
pierwotnych instynktach, wyczarowuje autentyczne dźwięki o gwałtownym
charakterze, które oprócz surowości niosą ze sobą herezję i okultystyczną atmosferę.
To nieokrzesany i intensywny krążek, którego włączenie jest jak otwarcie puszki
Pandory. Jeśli jesteście gotowi wypuścić na świat wszystkie, największe
okropności, to bierzcie „Realms of Sin” i do dzieła.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz