Throät Cütter
„Killed by Speed”
Putrid Cult 2026
Nie wiem dlaczego, ale po odsłuchaniu nowej EP-ki
Throät Cütter, znając katalog wydawniczy Putrid Cult, podskórnie czułem, że za
projektem tym czai się Nikki Speed (młodziak odpowiedzialny wcześniej za Trupi
Swąd). Zerknięcie w notkę biograficzną, i… bingo! Z drugiej strony żaden ze
mnie w tym przypadku Rutkowski, bowiem muza Podrzynacza Gardeł utrzymana jest w
tym samym staroszkolnym, przesiąkniętym do szpiku kości klimacie co wspomniany
Swąd, zagrana z tak samą dziką młodzieńczą pasją i zacięciem. „Killed by Speed”
to siedem ścieżek, z czego jedna będąca typowym (chuja tam typowym, właśnie
kompletnie staroszkolnym, znanym głównie z występów koncertowych kapel będących
dziś absolutnymi klasykami) instrumentalnym przerywaczem, zamykających się w
dwudziestu dwóch minutach. Oryginalności w piosenkach na tym wydawnictwie
zawartych nie znajdziecie. Tutaj wszystko jest odgrzewanym kotletem. Przez
kucharzy nie mających jeszcze w swoim dorobku jakichkolwiek nagród, czy
Gwiazdek Miałszlę (jak mnie ta wałkowana na okrągło reklama wkurwia podczas
jazdy autem!), za to kochających granie sprzed czterech dekad. O „Killed by
Speed” nie da się napisać zbyt dużo, by nie powtarzać starych, utartych
frazesów, zwłaszcza pod względem muzycznym. Że klasyczne speed / thrashowe
riffy, wściekle śpiewane, a chwilami i „piszczane” wokale, że solówki „jak
dawniej”, że autentyczność, wkurw i pokazywania fuck’a scenie mainstreamowej?
Iluż to już dziś jest takich młodych naśladowców starej nuty. Od chuja i
jeszcze trochę. Czy warto sobie zatem zawracać głowę kolejnym? No i to jest
właśnie pytanie zasadnicze, które musicie sobie zadać! Bo jeśli nadal nie
znudziły wam się kolejne pozycje z katalogu Dying Victims czy Ossuary, to
Putrid Cult serwuje kolejną dawkę tego, co kochacie najbardziej. Moim mili… Te
nagrania nie trafią do encyklopedii metalu jako przełomowe, nie trafią też
zapewne na czubek playlisty podsłuchiwaczy Spitifajów, czy jak tam się te inne
gówna nazywają. Za to zrobią przynajmniej „dzień” maniakom staroci, najczęściej
takim już z deka siwiejącym. Dobra EP-ka, na kilka odsłuchów i kilka browarów.
Tylko tyle, i aż tyle, zależy kto z której strony spojrzy.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz