piątek, 9 października 2026

Recenzja Bone Gnawer „Idioms of Gore”

 

Bone Gnawer

„Idioms of Gore”

Iron Blood and Death Corporation 2025

Trzecia płyta tego szwedzko-amerykańskiego zespołu, to kolejna spóźniona premiera od Iron Blood and Death Corporation. Ci, którzy na co dzień pławią się w śmierć metalowych dźwiękach, wiedzą, że Bone Gnawer gra już od 2001 roku, ale szereg uwarunkowań nie pozwoliło mu chyba rozwinąć zanadto skrzydeł. No, ale mamy kolejny krążek, który serwuje nam dziewięć strzałów w moich ulubionych długościach, bo wszystkie z nich nie przekraczają czterech minut. To staroszkolne rzępolenie, które dostarcza mnóstwo nośnych akordów, tłumionego bicia w struny, kilku agresywnych galopad i sporo złowieszczych melodii. Całość wybrzmiewa dość masywnie, choć barwa gitar jest niezbyt ciężka, ale za to niezwykle chropowata i surowa. Podobnie jest z riffami, które mocno wskazują na to, że death metal na „Idioms of Gore”, mocno romansuje z thrashem, ale panowie sprytnie go zagęścili, modyfikując odpowiednio strój wioseł. Dużą robotę w tej kwestii zrobiła oczywiście zwarta sekcja rytmiczna jak i odpychające wokalizy. Tak właściwie to brzmienie stanowi o muzyce tej brygady, ponieważ odbiega nieco od zwyczajowego dla death metalu i spotkać je można raczej rzadko. Razem ze świdrującymi solówkami, boleśnie wkręca się między zwoje mózgowe, potęgując upiorną atmosferę. Klimat zaś „Idioms of Gore” posiada bez wątpienia charakterystyczny, będący czymś pomiędzy zimnym prosektorium a mrocznymi i śmierdzącymi bagniskami Florydy. Upodabnia to trochę death metal od Bone Gnawer do twórczości Necrophagia, co jest dodatkowo przyciągającym uwagę do tego materiału smaczkiem. Właśnie dzięki tej atmosferze warto sięgnąć po ten album, bo buduje ona naprawdę silne napięcie.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz