Bone
Gnawer
„Idioms
of Gore”
Iron Blood and Death Corporation 2025
Trzecia płyta tego
szwedzko-amerykańskiego zespołu, to kolejna spóźniona premiera od Iron Blood
and Death Corporation. Ci, którzy na co dzień pławią się w śmierć metalowych
dźwiękach, wiedzą, że Bone Gnawer gra już od 2001 roku, ale szereg uwarunkowań
nie pozwoliło mu chyba rozwinąć zanadto skrzydeł. No, ale mamy kolejny krążek,
który serwuje nam dziewięć strzałów w moich ulubionych długościach, bo
wszystkie z nich nie przekraczają czterech minut. To staroszkolne rzępolenie,
które dostarcza mnóstwo nośnych akordów, tłumionego bicia w struny, kilku
agresywnych galopad i sporo złowieszczych melodii. Całość wybrzmiewa dość
masywnie, choć barwa gitar jest niezbyt ciężka, ale za to niezwykle chropowata
i surowa. Podobnie jest z riffami, które mocno wskazują na to, że death metal
na „Idioms of Gore”, mocno romansuje z thrashem, ale panowie sprytnie go
zagęścili, modyfikując odpowiednio strój wioseł. Dużą robotę w tej kwestii
zrobiła oczywiście zwarta sekcja rytmiczna jak i odpychające wokalizy. Tak
właściwie to brzmienie stanowi o muzyce tej brygady, ponieważ odbiega nieco od
zwyczajowego dla death metalu i spotkać je można raczej rzadko. Razem ze
świdrującymi solówkami, boleśnie wkręca się między zwoje mózgowe, potęgując
upiorną atmosferę. Klimat zaś „Idioms of Gore” posiada bez wątpienia
charakterystyczny, będący czymś pomiędzy zimnym prosektorium a mrocznymi i
śmierdzącymi bagniskami Florydy. Upodabnia to trochę death metal od Bone Gnawer
do twórczości Necrophagia, co jest dodatkowo przyciągającym uwagę do tego
materiału smaczkiem. Właśnie dzięki tej atmosferze warto sięgnąć po ten album,
bo buduje ona naprawdę silne napięcie.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz