wtorek, 6 października 2026

Recenzja Lydiga „Bound to the Doomed Reign”

 

Lydiga

„Bound to the Doomed Reign”

Iron Blood and Death Corporation 2025

Lydiga pochodzi z Meksyku i poza paroma singlami w wersji digital, na swoim koncie posiada tą epkę, wydaną w grudniu roku poprzedniego przez Iron Blood and Death Corporation. Materiał w końcu dotarł do Polski więc kilka słów o nim wypada napisać. To sześć kawałków atmosferycznego black metalu w ujęciu raw. Nie znaczy to jednak, że Meksykanie raczą nastrojową wersją tego gatunku, serwując melancholijne, depresyjne bądź baśniowe akordy, podsycone klawiszowym podkładem. Jeżeli o syntezatory i akordy chodzi, to są one oczywiście tutaj obecne, lecz ich forma jest zgoła inna, bowiem to piwniczne lub jaskiniowe dźwięki posłużyły Lydiga do wykreowania „Bound to the Doomed Reign”. Meksykanie grają na wysoko nastrojonych gitarach, którym akompaniuje wycofana sekcja rytmiczna i elektroniczne pasaże. Całość obdarzona jest surowym brzmieniem, tak żeby sprawiała wrażenie, że muzyka dochodzi do nas jakby z katakumb, co potęgują upiorne i wsparte pogłosem wokalizy. To posępna i przesiąknięta złem gędźba, która liryzmem i nostalgią nie zachwyca, ponieważ królują w niej mroczne i złowieszcze riffy, którewraz z lodowatymi tremolo swoją przyswajalnością nie rozpieszczają. Płyną one w spokojnych, wręcz jednostajnych tempach, hipnotyzując i z cierpliwością infekując odbiorców, którzy wiedzeni, sączącymi się z tego krążka nutami, brną za nimi w pozbawioną światła otchłań. Muzyka Lydiga to surowy black metal o klimatycznym usposobieniu, lecz w odróżnieniu od zwyczajowego, szerzej znanego, atmosferycznego ujęcia, jest on skrajnie mizantropijny i przytłaczający. Jego zdeformowane przez szumy i wysokie rejestry brzmienie, bez trudu przyciągnie do siebie fanów podziemia, do którego wielbiciele mainstreamu nigdy wejść nie zdołają.

shub niggurath


https://ironbloodanddeath.bandcamp.com/album/bound-to-the-doomed-reign

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz